- To był zły mecz w naszym wykonaniu - przyznał po meczu Piotr Tworek, trener gospodarzy.
Po porażce w Kleczewie nie było zapowiadanego i oczekiwanego powrotu biało-zielonych do tzw. ustawień fabrycznych.
Premierowy kwadrans pierwszej partii nie dostarczył żadnych emocji, oba zespoły trwały „okopane” w swoich strefach obronnych. Już pierwszy, groźniejszy atak Grudziądzan skutkował golem. Piłkę po uderzeniu z kąta Alexa Kolasy zdołał wybić sprzed linii bramkowej Tomasz Boczek, ale już przy dobitce Dawida Bałdygi napastnik Olimpii pozostał bez opieki, sam sobie na przedpolu bielskiej bramki. W 20. minucie próbował odpowiedzieć Piotr Ceglarz, ale strzał skrzydłowego bez większego trudu na korner sparował Michał Jerke. 180 sekund później, po drugiej stronie boiska, Szymon Michalski główkując minimalnie przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Schematycznie i wolno operujących piłką „rekordzistów” w dziele kreacji wyręczyli obrońcy gości, którzy sprezentowali podanie Kacprowi Kasprzakowi. Napastnikowi Rekordu pozostało popędzić w kierunku pola karnego. Pierwsze uderzenie 23-latka zatrzymało się na słupku, poprawka Mateusza Tekielego (na zdjęciu) na blokujących obrońcach. Ale jako to mówią - do trzech razy sztuka… Przy kolejnej dobitce K. Kasprzak ulokował piłkę w bramce.
Po przerwie długo na boisku nie działo się nic, co spowodowałoby u kibiców żywsze bicie tętna. Natomiast nie sposób było nie zauważyć, iż częściej przy piłce utrzymywali się przejawiający większą ochotę do prowadzenia gry Grudziądzanie. Konkrety zaczęły się od 70. minuty i uderzenia Karola Fietza w poprzeczkę. Osiem minut później, po kontrze napędzonej podaniem Daniela Świderskiego, strzał Mateusza Klichowicza do boku sparował bramkarz Olimpii, a dobitka Gabriela Kasprowicza była wyraźnie niecelna. Jak się z czasem okazało był to „łabędzi śpiew” gospodarzy, finisz należał do przyjezdnych. W 82. minucie Dawid Abramowicz silnie i precyzyjnie przymierzył ze stojącej piłki, obok bielskiego muru. Pięć minut po gola na 2:1 znów minimalnie nad bramką Rekordu główkował Sz. Michalski. W kolejnej akcji gości strzały Wojciecha Szafranka i Kacpra Cichonia zablokowali nasi obrońcy. Co więcej, w drugiej minucie doliczonego czasu gry K. Fietz zaprzepaścił stuprocentową okazję. Uderzenie z 6-ciu metrów w świetnym stylu wybronił Wiktor Kaczorowski.
Przed Bielszczanami trudny fragment sezonu, wyjazdowy tryptyk, w trakcie którego „rekordzistów” czekają mecze w Łęcznej, Warszawie i Świdniku.
TP/foto: SzB
Rekord Bielsko-Biała – Olimpia Grudziądz 1:2 (1:1)
0:1 Bałdyga (17. min.)
1:1 Kasprzak (29. min.)
1:2 Abramowicz (82. min., z rzutu wolnego)
Rekord: Kaczorowski – Pawłowski, Boczek, Sobociński, Mazurek, Ściślak (46. Potoma), Gibiec, Tekieli (65. Kasprowicz), Ciućka (74. Ryś), Ceglarz (65. Klichowicz), Kasprzak (74. Świderski)
Rekord TV (zapis konferencji prasowej):
najbliższy mecz
poprzedni mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała