Przygotowania na finiszu, a Betclic 2. Liga tuż przed startem, wokół tych tematów osnuta jest rozmowa z Piotrem Tworkiem, szkoleniowcem „rekordzistów”.
Letni okres przygotowawczy został wyciśnięty „na maksa”?
- To był krótki okres przygotowań. Objął cztery mikrocykle wspólnej pracy, nie licząc wcześniejszych, indywidualnych zajęć w przerwie urlopowej. Już będąc razem mocno popracowaliśmy, rozegraliśmy kilka sparingów. Mogliśmy w spokoju sprawdzać, mogliśmy różne rzeczy testować, ale i podnieść własne parametry motoryczne oraz popracować nad aspektami piłkarskimi. Zweryfikuje nas pierwszy mecz ligowy oraz każdy z następnych w okresie startowym.
O specyfice drugiej ligi mieliśmy już wcześniej sposobność porozmawiać, o tym jak wiele zespołów zaangażowanych jest w grę o awans - bezpośredni lub drogą barażową oraz ile drużyn jest „zamieszanych” w rywalizację o utrzymanie. Spodziewać się można, że tzw. grupa środka będzie podlegała największej fluktuacji, będzie najbardziej płynna…
- Generalnie druga liga jest specyficzna, jest jedną z trudniejszych. Tutaj każdy tydzień, każda kolejka może przynieść zmiany. Najważniejsze jest, aby złapać serię i dobrze rozpocząć rozgrywki. Na to liczę, na dobre wejście w sezon. Będziemy chcieli kontynuować to, co było dobre w poprzednim sezonie, złapać taką serię, jak wiosną, gdy nie przegrywaliśmy przez kilka kolejek. To dodaje zespołowi pewności. Będziemy również zwracali uwagę na rzeczy, które w tym okresie staraliśmy się poprawić, nad kwestiami stricte ofensywnymi. Liczę, że będziemy kreować sytuacje i tych bramek dla nas będzie padało więcej.
Priorytety „rekordzistów” w nadchodzącym sezonie 2026/27?
- Jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Na pewno będziemy się starali poprawić miejsce, które zajęliśmy w poprzednim sezonie. Natomiast zdajemy sobie sprawę, że ta druga liga będzie zdecydowanie inna, od tej z ubiegłych rozgrywek. Trudniejsza, czy łatwiejsza - to pierwsze mecze pokażą. Generalnie, im dalej w sezon, tym więcej odpowiedzi poznamy. My jesteśmy już zaprawieni w bojach. Jesteśmy doświadczonym zespołem, który nie boi się wyzwań i na tym będziemy też bazować. Chcemy się rozwijać, podnosić sobie poprzeczkę, ale do tego możemy dojść wyłącznie ciężką pracą i rywalizacją. A ta w zespole jest i dotyczy każdej, boiskowej pozycji.
W kadrze obserwujemy personalną stabilizację, nie znaczy stagnację… Do zespołu dołączyło latem czterech nowych ludzi…
- Zdecydowanie! Trzon zespołu został zachowany. Te rzeczy, które trenujemy od stycznia zostały przez zespół przyswojone. Natomiast czterech nowych zawodników ma do naszej ekipy wnieść taką „świeżą krew”, a i wspomniana rywalizacja na niektórych pozycjach się zwiększyła. To wszystko ma być z korzyścią dla drużyny.
Na koniec słów kilka o najbliższym rywalu - Lechii Zielona Góra, którą znamy i pamiętamy z trzecioligowych czasów.
- Bardzo niewygodny przeciwnik na początek rozgrywek. Inaugurujemy sezon na wyjeździe, sobotnim, wieczornym meczem. Prawdopodobnie będzie to sprzyjać oprawie spotkania, zapewne będzie jakieś wręczenie pucharu za awans do drugiej ligi. Lechia pokazała się w ostatnim z letnich sparingów z dobrej strony, wygrywając z poznańską Wartą 2:1, ale i wcześniej z Miedzią Legnica 3:1. Co prawda Zielonogórzanie wysoko przegrali ze Śląskiem Wrocław, niemniej jest to zespół dynamiczny, intensywny w grze. Trener Sebastian Mordal pracuje z drużyną już od dłuższego czasu, więc pewne schematy i zachowania są już od dawna wyuczone. Jedziemy do Zielonej Góry ze swoim celem i już nie możemy doczekać się sobotniego spotkania. To już nie jest gra kontrolna, to mecz mistrzowski, gdzie gra toczy się o punkty, o stawkę, stąd pojawi się dreszczyk emocji oraz inne, niż w sparingu nastawienie do rywalizacji.
TP/foto: PP