Po świetnym starcie 17-latków Rekordu w Centralnej Lidze Juniorów - pomni, że rozgrywki ligowe to maraton, a nie sprint - rozmawiamy z Tomaszem Skowrońskim, trenerem biało-zielonych.
1/3 rundy to relatywnie niewielka próbka, ale czy i w jakim stopniu nauczyliście się już (sztab trenerski i zespół) CLJ-ki?
- Myślę, że nauka rywalizacji na takim poziomie zaczęła się 19 lipca 2024 roku. Był to pierwszy sparing na początku mojej współpracy z tą grupą, który zorganizowałem z Koroną Kielce. Następnie była Cracovia, Widzew itp. Później sezon w Centralnej Lidze Juniorów U-15, Młodzieżowe Mistrzostwa Polski 15-latków w futsalu, dalej - pierwsza liga i ponownie sparingi z rywalami z najwyższej półki. Do tego doszło regularne przesuwanie najzdolniejszych zawodników wyżej. To właśnie ten proces doprowadził nas do miejsca, w którym teraz jesteśmy. Dlaczego tak? Bo wiedziałem, jak zdolną grupę przejmuję. Od ponad dwóch lat jesteśmy bardzo konsekwentni w działaniach i mamy wyrobiony wysoki etos pracy. Od samego początku nauczyliśmy się pracować bardzo profesjonalnie. To najważniejsza nauka jaką odbyliśmy. Dzięki temu zdrowemu fundamentowi mamy poczucie, że podążamy właściwą drogą i nie boimy się podejmowania nowych wyzwań - takich jak Centralna Liga Juniorów U-17.
Cztery wygrane na starcie nie wywołały szoku lub nadmiernej euforii?
- Budujemy się tymi zwycięstwami, bo mecze są na takim poziomie jakości, intensywności i organizacji gry, że wygranie meczu, kosztuje niesamowicie dużo wysiłku i koncentracji. Chłopcy sami to podkreślają. Najczęściej pada stwierdzenie po meczu: ale jakość... Cieszy mnie to, bo nic w życiu lekko nie przychodzi, szczególnie w tej „branży”. Na wszystko trzeba sobie zapracować, a co ma bardziej smakować, jeśli nie dobre efekty po dobrze wykonanej pracy? Im więcej wkłada się wysiłku, tym bardziej docenia się ten sukces mimo, że po drodze jest całe mnóstwo zakrętów. Niech to będzie inspiracja i motor napędowy dla wszystkich młodych sportowców, którzy to czytają. Wszyscy dookoła pracują. Każdy tak może powiedzieć, tylko pytanie jak ciężko i z jakim poświęceniem? My naprawdę mocno pracujemy na sukces i jesteśmy z trenerami szalenie wymagający, dlatego tym bardziej celebrujemy każdy wygrany mecz w Centralnej Lidze Juniorów i I lidze U-17, bo na dziesięć meczów mamy osiem zwycięstw, w dwóch najmocniejszych ligach w kraju, a chcemy znacznie więcej.
Czy nie uważasz, że po porażce z FASE Szczecin będzie drużynie „łatwiej oddychać”? Ciśnienie, presja chyba zejdą z zespołu…
- Przytoczę fragment mojej wypowiedzi pomeczowej: oddaję ogromny szacunek zespołowi ze Szczecina, bo nie graliśmy jeszcze z tak dobrym zespołem jak oni. Tym bardziej chcę mocno docenić naszych chłopaków za wszystko, co zrobili na boisku. Pierwsza porażka po takiej passie zwycięstw jest bardzo gorzka, ale jak przegrywać, to właśnie po takiej bitwie.
Nie mam absolutnie problemu z tym, że przegraliśmy, bo mecz był godny. Taka porażka w meczu częstokroć może być kluczem do czegoś ważniejszego, szczególnie w sferze mentalnej. Na przestrzeni lat wielokrotnie przerabiałem taki scenariusz, że świadomy zawodnik, który jest żądny zwycięstw więcej wynosił dla siebie z porażek, które czasami go spotykały. To wszystko nas rozwija. Ważne, żeby umieć tym zarządzać.
Jedno spostrzeżenie, po raptem pięciu kolejkach z lidze został tylko jedna drużyna bez porażki (Raków Częstochowa), tylko jedna ekipa bez wygranej (gdyńska Arka) – komentarz…
- Raków rzutem na taśmę zremisował mecz z Miedzią w minionej kolejce i to nie dlatego, że dogonił 2:2, tylko fartem uniknął porażki 2:3. Ta liga jest jak „Hyperion” w Energylandii, jazda „na maksa”, co weekend. Trzeba być ostrożnym, gdyż pierwsze niespodzianki w tej lidze już miały miejsce. Piłka nożna..., co tu dużo mówić. Być może pierwsza porażka Rakowa czyha za rogiem? Cudem uniknęli jej teraz. Może zostaną pokonani na własne życzenie? A może dopiero w listopadzie w meczu z nami? (śmiech). Na pewno mają bardzo dobry zespół. Co do Arki, to grają w większości zbyt wyrównane mecze, żeby nie zapunktować za trzy. Póki co, brakuje im być może koncentracji, zimnej krwi, albo detali w organizacji gry. Nie ma w tej lidze takiego zespołu, który odstaje. Arka na pewno takim nie jest. 1:1 ze Śląskiem Wrocław na wyjeździe; 0:1 z Pogonią Szczecin u siebie czy 0:2 z Górnikiem Zabrze. Gramy z nimi w ostatniej kolejce i jestem przekonany, że do tego czasu zgromadzą tyle punktów, żeby walczyć o ligowy byt, a nie szorować po samym dole tabeli.
TP/foto: SzB