Trzy mecze w osiem dni, komplet zwycięstw „rekordzistów”, czego chcieć więcej?
Fakt, spotkanie spotkaniu nierówne, ale warto podkreślić punktową skuteczność biało-zielonych, bo już nad tą podbramkową moglibyśmy utyskiwać, co podnosimy w kontekście rywalizacji z Jagiellonią w drugiej części meczu.
Natomiast pierwsza odsłona była w wykonaniu gospodarzy całkiem podobna do poprzedniego, domowego starcia z Futsalem Świecie. Wynik może nie był tak spektakularny, ale gra równie jakościowa i widowiskowa. Bielszczanie po prostu punktowali, niczym pięściarz w ringu, cokolwiek przestraszonych i pasywnych Białostoczan. Zanim upłynęła pierwsza minuta potyczki składną, zespołową akcję golem wykończył Paweł Budniak, po asyście Pawła Kaniewskiego. Przy drugim trafieniu Edgar Varela zademonstrował pełnię mocy uderzenia z prawej nogi. Jurij Kozaczenko nie miał szans na skuteczną obronę strzału Portugalczyka.
Z dwubramkowym zapasem gospodarze niemal całkowicie przejęli kontrolę nad spotkaniem, podczas gry futsalowcy ze stolicy Podlasia sprawiali wrażenie kompletnie pogubionych. Mimo wielu dobrych okazji Bielszczanie trafili do bramki „Jagi” dopiero pod koniec pierwszej połowy. Gustavo Henrique obsłużył Grzegorza Haraburdę (na zdjęciu), a wychowanek białostockich klubów z fantazją ulokował piłkę w bramce rywali. Chwilę później na listę strzelców wpisał się Michał Marek, po siódmej w sezonie asyście P. Budniaka.
Z ciekawszych zdarzeń tej partii odnotujmy jeszcze anulowane trafienie Mikołaja Zastawnika (po zastosowaniu video suport) z 9. minuty oraz uderzenie w słupek Ołeksandra Kolesnykowa, po uderzeniu z ok. 35-ciu metrów od bielskiej bramki!
Już na wstępie drugiej części gola dla gości zdobył ex-„rekordzista” - Kamil Surmiak, lecz i tym przypadku, po interwencji szkoleniowców Rekordu, dokonano wideo-weryfikacji, która wykazał wcześniejszy faul na Kacprze Pawlusie. Coraz śmielej poczynający sobie żółto-czerwoni doczekali wreszcie trafienia. Christian Neme z bliska pokonał Michała Kałużę, choć i w tym przypadku bez powtórek przed monitorem się nie obeszło. Generalnie, po przerwie gospodarze nie tle spowolnili tempo gry, co w kilku kluczowych momentach razili nieskutecznością, w paru przypadkach dobrze interweniował J. Kozaczenko. Bywało, że jak przy strzałach G. Haraburdy (29. min.) i Matheusa (35. min.), przyjezdnych od utraty gola ratowało „aluminium”.
W każdym razie, próbowało wielu, trafił ponownie P. Budniak, dobijając wcześniejszy, zablokowany strzał m. Zastawnika.
Nie mając nic do stracenia Białostoczanie desygnowali na boisko „lotnego” bramkarza (Ch. Neme) i w paru akcjach goście zademonstrowali, iż potrafią „w te klocki”. Z kilku niezłych szans jedną wykorzystał Pedro Papagaio, silnym uderzeniem lokując futsalówkę przy dalszym słupku bramki.
Na niespełna dwa tygodnie bierzemy rozbrat z FOGO Futsal Ekstraklasą, na rzecz eliminacji do finałów MŚ, na mecz biało-czerwonych z Bośnią i Hercegowiną, 21 października br., w Gorzowie Wielkopolskim.
"Rekordzistów" zobaczymy na parkiecie hali przy Startowej 31 października 2026 roku (sobota), w konfrontacji z AZS UŚ Katowice. Wyjazdowy mecz 10. kolejki FFE: Piast - Rekord, przeniesiony został na termin 18.11.2026 r.
TP/foto: SzB
Rekord Bielsko-Biała – Jagiellonia Białystok 5:2 (4:0)
1:0 Budniak (1. min.)
2:0 Varela (8. min.)
3:0 Haraburda (19. min.)
4:0 Marek (19. min.)
4:1 Neme (26. min.)
5:1 Budniak (36. min.)
5:2 Papagaio (38. min.)
Rekord: Kałuża – Kaniewski, Gustavo Henrique, Budniak, Zastawnik, Varela, Matheus, Haraburda, Krzempek, Marek, Pawlus, Wykręt, Nowak, Florek
Widzów: 270
najbliższy mecz
poprzedni mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała