Z podniesionym czołem…
Bielszczanie wykonali mnóstwo rzetelnej pracy, by wywieźć z obiektu lidera Betclic 2. Ligi, choćby jeden punkt. Bardzo długimi fragmentami toczyli „rekordziści” równorzędną rywalizację z Pruszkowianami, mieli również parę okazji do objęcia prowadzenia. Ale jak np. w Nowym Targu wystarczył moment gapiostwa, dekoncentracji przy stałym fragmencie rywali, aby los odwrócił się od biało-zielonych.
Od jakiegoś czasu wyjazdowe mecze Bielszczan przebiegają według podobnego scenariusza. Początkowy napór miejscowych, „rozeznanie bojem” gospodarzy i pełna skupienia gra defensywna biało-zielonych. Z upływem minut „rekordziści” przesuwają szyki obronne na połowę rywali, by ostatecznie wykreować sobie kilka podbramkowych szans.
I według tego schematu podopieczni trenera Łukasza Smolarowa osiągnęli na wstępie znaczącą przewagę optyczną, z której jednak nie wyniknęło większe zagrożenie pod bielską bramką.
A po drugiej stronie? W 24. minucie po dośrodkowaniu Dariusza Pawłowskiego w dogodnej sytuacji w „szesnastce” Jakubowi Rysiowi zabrakło decyzyjności. Sześć minut później, po dograniu Piotra Ceglarza, piłkę nad poprzeczką przeniósł Daniel Świderski. W 36. minucie po rzucie wolnym gości futbolówkę zbyt krótko z pola karnego wybili pruszkowscy obrońcy. Nabiegający z głębi pola Dawid Mazurek huknął bez namysłu, lecz świetnie, intuicyjnie interweniował w bramce Znicza Kacper Napieraj. Wreszcie na finiszu pierwszej części doskonały kontratak zainicjowali D. Pawłowski z P. Ceglarzem. Znakomicie zapowiadająca się akcja zakończyła się kornerem, tylko kornerem…
Ale już po wznowieniu gry dwóch wybornych okazji bramkowych nie wykorzystali gospodarze. W 47. minucie Wiktor Kaczorowski instynktownie zatrzymał piłkę po strzale z bliska Bartosza Mazurka. Sekundy później golkiper Rekordu optymalnie skrócił kąt wbiegającemu w pole bramkowe Adamowi Ratajczykowi. Przez kilkanaście następnych minut „rekordziści” zapanowali nad sytuacją, oddalili zagrożenie od pola karnego. Ba, goście byli blisko premierowego trafienia, gdy w 64. minucie Konrad Kareta obsłużył podaniem Gabriela Kasprowicza, który z kolei wypracował J. Rysiowi sytuację sam na sam bramkarzem. Górą był golkiper Znicza! Od 70. minuty spotkania zarysowała się wyraźniejsza przewaga ekipy lidera. Bielszczanie starali się blokować rywali, nie dopuszczać do zagrożenia w bezpośrednim sąsiedztwie bramki. I być może dowieźliby remisowy rezultat do końca, może nawet zdołaliby zadać cios, gdyby nie… W 79. minucie Pruszkowianie egzekwowali rzut wolny spod linii autowej. Po dośrodkowaniu A. Ratajczyka piłkę głową trącił Michał Pawlik, a Jarosław Jach zmienił tor jej lotu, myląc W. Kaczorowskiego.
Chcąc odrobić stratę „rekordziści” wszystkie siły rzucili do ofensywy, która nie przyniosła jednak oczekiwanego efektu. Bliżej podwyższenia prowadzenia byli gracze Znicza, gdy po kontrze, mając przewagę liczebną w polu karnym Bielszczan, w porzeczkę przymierzył Jan Kosmalski.
W nadchodzącej kolejce, w najbliższą sobotę (godz. 12:00) „rekordziści” podejmą przy Startowej Resovię, bilety do nabycia - tutaj.
TP/foto: PP
Znicz Pruszków – Rekord Bielsko-Biała 1:0 (0:0)
1:0 Jach (79. min.)
Rekord: Kaczorowski – Pawłowski, Kareta, Sobociński, Mazurek, Ściślak (55. Kasprowicz), Gibiec (55. Wyroba), Tekieli (80. Kempny), Ryś (80. Gumółka), Ceglarz, Świderski (66. Hornik)