Obie strony niezadowolone po końcowym wyniku.
Nie minęła pierwsza minuta spotkania, gdy z prowadzenia cieszyli się gracze ostatniej w tabeli Resovii. Precyzyjna wrzutka Patryka Romanowskiego, wsteczne zgranie piłki przez Gracjana Jarocha i po silnym, perfekcyjnie wykonanym technicznie uderzeniu Mateusza Szwocha, do kapitulacji zmuszony został Wiktor Kaczorowski. Jak się okazało był to cios obezwładniający „rekordzistów” na całe trzy kwadranse pierwszej części spotkania. Bielszczanie byli „schowani”, wolniejsi i bez pomysłu na odrobienie strat. Tymczasem Rzeszowianie wyraźnie górowali posiadaniem piłki oraz tzw. kulturą gry. Co więcej, przy minimalnie lepiej nastawionych celownikach M. Szwocha i Mikołaja Szkieli mogli prowadzić bardziej okazale. W każdym razie, na trybunach obiektu w Cygańskim Lesie najczęściej padało retoryczne pytanie - jak kto możliwie, że z demonstrowaną prezencją Resovia zajmuje takie, a nie wyższe miejsce w tabeli?
Po przerwie Piotr Tworek dokonał paru korekt w ustawieniu, a przede wszystkim desygnował na plac gry Gabriela Kasprowicza. Może nie od razu, ale 18-letni skrzydłowy wniósł sporo ożywienia w bielskie szeregi. Sam zresztą, po niekonwencjonalnym zejściu z lewej strony boiska w kierunku centrum, oddał kąśliwy, dokładny strzał, przy bliższym słupku bramki. Jakub Tetyk w bramce gości został zaskoczony. Gdyby jednak przyszło komuś winić 19-latka w bramce przyjezdnych za utratę gola, natychmiast przypomnimy dwie znakomite interwencje golkipera, przy strzałach z niewielkiej odległości G. Kasprowicza (78. min.) i Daniela Świderskiego (79. min.). Obie szanse były efektem narastającej przewagi „rekordzistów”. I można byłoby narzekać nad zaprzepaszczonymi okazjami biało-zielonych, ale jak wobec tego skwitować szansę zmarnowaną przez gości już w doliczonym czasie gry? Piotr Krawczyk miał tzw. piłkę meczową, będąc ustawionym 5-6 metrów od bramki, w jej świetle. Napastnik Resovii mógł skierować futbolówkę w dowolnie wybraną część bramki, uderzył wysoko nad poprzeczką…
PS. W 57. minucie spotkania miała miejsce osobliwa sytuacja w polu karnym Resovii. Prowadzący zawody Karol Wójcik dopatrzył się faulu na Piotrze Ceglarzu (na zdjęciu), wskazał na „wapno”, po czym swoją decyzję… odwołał. Powodem „reasumpcji” miało być wcześniejsze opuszczenie piłki pola gry.
TP/foto: SzB
Rekord Bielsko-Biała – Resovia 1:1 (0:1)
0:1 Szwoch (1. min.)
1:1 Kasprowicz (53. min.)
Rekord: Kaczorowski – Pawłowski, Kareta, Sobociński, Mazurek, Wyroba (46. Kasprowicz), Gibiec, Tekieli (72. Kempny), Ryś (82. Gumółka), Ceglarz, Kasprzak (72. Świderski)
Widzów: 360
Rekord TV (zapis konferencji prasowej):