Po paru treningowych dniach, przed kilku tygodniami dalszej pracy, rozmawiamy z Jesusem Lopezem Garcią, szkoleniowcem futsalowców Rekordu.
19-stu zawodników pojawiło się na pierwszych zajęciach…
- Tak, trzynastu ludzi, z którymi jesteśmy związani kontraktami plus dwóch bramkarzy i czterech młodych zawodników. Nie ma z nami jeszcze Matheusa, a Miguel Kenji przechodzi rehabilitację po kontuzji z końcówki poprzedniego sezonu. On będzie pomału wprowadzany do mocniejszego treningu. W poniedziałek zawodnicy przeszli testy fizyczne, a popołudniu odbyliśmy trening na boisku. W zasadzie do końca lipca będziemy mieć dwa treningi dziennie oraz sesje wideo.
Co będzie treścią zajęć treningowych?
- Przede wszystkim motoryka! Na tym etapie przygotowań jest najważniejsza. Ale sporo będzie również pracy boiskowej, taktycznej, gier dwóch na dwóch, trzech na trzech, tak żeby wypracować jak najlepszą komunikację i zrozumienie między zawodnikami.
W kadrze doszło do kilku istotnych zmian, parę zdań o nowych „rekordzistach”, kilka słów charakterystyki…
- Paweł Kaniewski wnosi doświadczenie. Jest w dobrym momencie swojej kariery. W perspektywie dwóch, trzech, a może i więcej sezonów, będzie naszym realnym wzmocnieniem. Istotna jest również kwestia adaptacji. Jasne, mówimy o Polaku, ale zawsze zmiana miasta, otoczenia, klubu, stylu gry preferowanego przez drużynę, nie jest łatwym procesem. Na to potrzeba trochę czasu, ale pozytywne jest to, że Paweł zna tutaj wielu ludzi.
Doświadczenie, nowa krew w zespole, świeże spojrzenie powinno być przydatne w rywalizacji mistrzostwo. Matheus Ferreira…, nad nim nie będę się rozwodził. Nie było go z nami tylko przez rok, wszyscy Matheusa tutaj znają, wiedzą, jakimi atutami dysponuje. Trudno w tym przypadku mówić o typowym transferze z zewnątrz.
A pozostali… Nie ma Martina Došy, ale jest Romada. Nie ma Franco Spellanzona, czy Kadu jest Gabriel Morgato. Romada, którego walorem jest fizyczność i uniwersalność, z inklinacjami do gry w defensywie, ale i na pozycji pivota - o czym niewielu wie - powinien dać sobie radę. To jest jego handicap. Morgato, 24-latek z dobrą, lewą nogą oraz doświadczeniem z kilku lig, w tym ostatnio w hiszpańskiej. W obu przypadkach - Romady i Gabriela, ważne jest aby możliwie najszybciej zaadaptowali się do życia w Polsce, do pracy i gry w naszym zespole, abyśmy wspólnie mogli rywalizować o wymarzone cele, czyli kolejno - Superpuchar, Puchar Polski i mistrzostwo kraju.
Zmiany dotknęły także sztabu szkoleniowego…
- Jak w zespole, tak sztabie są roszady. Na boisku zmieniamy na przykład pivotów, obrońców, szukamy innego gracza z lewą nogą, w ekipie trenerskiej także dochodzi do zmian. Opuszczają nas Andrea Bucciol i Bartek Nawrat. Andrea przez ostatnie trzy sezony pełnił funkcję drugiego trenera, co łączył z pracą w klubowej akademii. Nie zawsze był do mojej i zespołu dyspozycji, co może nie było wielkim problemem. Chciałbym wyjaśnić, że Andrea nadal będzie częścią futsalowej struktury w klubie. Nasza współpraca będzie kontynuowana, jednak teraz w innych obszarach działalności. Andrea jest dla mnie bardzo ważną osobą i zarówno on, jak i klub doskonale o tym wiedzą.
Jednak w każdym aspekcie chcemy się poprawiać, chcemy być lepsi, dlatego przy zespole i w moim sztabie rolę drugiego trenera pełnić będzie Miłosz Kocot. To szkoleniowiec znany w kraju, którego chyba bliżej nie muszę przedstawiać, połowa futsalowej Polski wie, kim jest. Liczę na jego zaangażowanie i dobry impuls dla drużyny oraz dla mnie.
Bartek Nawrat wykonywał bardzo dobrą pracę z bramkarzami, złego słowa w tej materii nie mogę powiedzieć. Ale podobnie jak było to na początku mojej pracy w Rekordzie, przed pięciu laty, chcę wrócić do treningu z bramkarzami. Myślę, że to może być z korzyścią dla Michała Kałuży i dla pozostałych bramkarzy, trochę inny styl i sposób treningu, trochę inna perspektywa trenerska.
Wśród sparingpartnerów dominują krajowi rywale, to inny trend od obowiązującego w minionych latach… Do wyników w grach kontrolnych będziesz przywiązywał wagę, czy też bardziej liczyć się będzie poziom i styl gry przebudowywanego Rekordu?
- W Rekordzie wynik zawsze się liczy, nawet w sezonie przygotowawczym! (śmiech) Rzeczywiście, przed rokiem mieliśmy trochę zagranicznych wojaży, dużo czasu spędziliśmy poza Bielskiem, nie mieliśmy jeszcze własnej hali. Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie, mamy komfort przygotowań w swoim obiekcie, stąd raczej będziemy unikać dalszych podróży, tym bardziej, że sezon rozpoczniemy od wielu wyjazdów, między innymi do Pniew, Mielca, Torunia i Przemyśla. Dlatego większość sparingów rozegramy u siebie, w domu. Poza tym mamy parę transferów zawodników zza granicy i chciałbym, aby poznali specyfikę gry w Polsce, rywalizacji z tutejszymi zespołami. Żeby poznali polski futsal, który w dużym stopniu oparty jest na fizyczności. Jasne, moglibyśmy pojechać na obóz do Włoch, Chorwacji, czy Czech, ale co mielibyśmy z tego w kontekście rywalizacji w Futsal Ekstraklasie?
TP/foto: PP