Zła seria przerwana!
Okres kilkutygodniowej zapaści, z trzema porażkami z rzędu, biało-zieloni wydają się mieć za sobą. Początek starcia w Książenicach może nie rokował zbyt optymistycznie, ale z upływem czasu „rekordziści” opanowali stres, byli coraz groźniejsi w ofensywnych poczynaniach. Startowych 20 minut Bielszczanie spędzili głównie na własnej połowie, zmagając się z rywalem oraz porywistym wiatrem i momentami ulewnym deszczem. Co najważniejsze, goście może nie zagrażali bramce rezerw Legii, ale też nie dopuszczali do niebezpieczeństwa we własnej strefie obronnej.
Pierwsze sygnały ostrzegawcze w kierunku gospodarzy wysłali niecelnie uderzający Jakub Ryś z Piotrem Ceglarzem. Przy akcji bramkowej Dariusz Pawłowski uruchomił na prawym skrzydle Mateusza Tekielego. 20-latek płasko dośrodkował w okolice pola bramkowego, gdzie sprytnie uwalniając się spod opieki obrońcy zameldował się Kacper Kasprzak (na zdjęciu). „Dziewiątka” Rekordu nie dała bramkarzowi szans na skuteczną obronę. Na finiszu pierwszej połowy podopieczni Piotra Tworka śmiało mogli pokusić się o drugie trafienie. J. Ryś w sytuacji sam na sam z Janem Biendugą trafił w bramkarza. Przy rzucie wolnym Daniela Ściślaka raz jeszcze golkiper Legii II wykazał się bardzo dobrym warsztatem.
Druga odsłona nie mogła się dla Bielszczan zacząć… gorzej. Praktycznie pierwsza, składna akcja gospodarzy w spotkaniu przyniosła wyrównanie. Całość napędził dynamicznym wyjściem z własnej połowy Franciszek Stępniewski. Po zagraniu „klepki” z napastnikiem 16-latek (!) ponownie znalazł się przy futbolówce, zaskakując natychmiastowym strzałem zasłoniętego Wiktora Kaczorowskiego. Gola „rekordziści” utracili, na szczęście na stracili głów. Nie było paniki, „okopywania się” w defensywie i obrony jednego punktu. Była metodyczna, cierpliwa i konsekwentna gra obliczona na odzyskanie prowadzenia. Bramce stołecznej ekipy zagrażali m.in. M. Tekieli i P. Ceglarz. Po drugiej stronie Bekem Bicki tylko raz (69. min.) uwolnił się spod opieki Tomasza Boczka i Mateusza Brody. Po silnym uderzeniu austriackiego pivota świetnym refleksem popisał się W. Kaczorowski. Pierwsze symptomy zmęczenia u biało-zielonych spotkały się z właściwą reakcją w postaci zmian. Bielszczanie z pojawieniem się m.in. Jana Ciućki i Jakuba Kempnego zyskali nową energię. Ostatni z wymienionych mocno dał się we znaki warszawskim defensorom, szczególnie Rafałowi Boczoniowi, który sfaulował skrzydłowego Rekordu we własnym polu karnym. „Jedenastkę” pewnym, celnym uderzeniem na gola zamienił K. Kasprzak. Nikłą, jednobramkową przewagę „rekordziści” dowieźli do ostatniego gwizdka arbitra, co ważne - unikając nerwowości, jeśli nie liczyć interwencji T. Boczka (84. min.) po główce Mateusza Możdżenia.
Za tydzień (niedziela, g. 14:30) czeka „rekordzistów” trzecia z rzędu potyczka wyjazdowa, rywalem - świdnicka Avia.
TP/foto: PP
Legia II Warszawa – Rekord Bielsko-Biała 1:2 (0:1)
0:1 Kasprzak (29. min.)
1:1 Stępniewski (46. min.)
1:2 Kasprzak (78. min., z rzutu karnego)
Rekord: Kaczorowski – Pawłowski, Boczek, Broda, Mazurek, Ściślak (86. Sobociński), Gibiec (73. Wyroba), Tekieli (73. Kasprowicz), Ryś (63. Ciućka), Ceglarz (73. Kempny), Kasprzak