Bielskie, niepomyślne otwarcie sezonu w Orlen Ekstralidze.
Inauguracyjne 20 minut potyczki zapowiadało obustronnie ciekawe, ofensywne widowisko. Z upływem czasu piętno na tempo i jakości gry odcisnęła wysoka temperatura powietrza, to po pierwsze. A po drugie, jak przewidywaliśmy w przedmeczowej zapowiedzi – ekipa Legii Ladies jest tylko umownym beniaminkiem Orlen Ekstraligi. Doświadczenie, boiskowa rutyna były bezspornymi atutami stołecznego zespołu, co najwyraźniej uwidoczniły się po przerwie, gdy trzeba było kontrolować przebieg spotkania.
A to rozpoczęło się od szarży debiutującej w składzie Rekordu Aleksandry Posiewki z 2. minuty. Nowa napastniczka w biało-zielonych szeregach jednak za bardzo oddaliła się od centrum „szesnastki”, by skutecznie sfinalizować akcję. „Legionistki” odpowiedziały konkretniej, po płaskim dośrodkowaniu z lewej strony Kornelii Grosickiej z bliska dopełniła formalności Natalia Nestorowicz. Szybka riposta „rekordzistek” dawała nadzieję na bardziej wyrównaną rywalizację. Po dośrodkowaniu z kornera Dominiki Dereń, w sporym zamieszaniu, piłkę do własnej bramki skierowała Daria Sokołowska. Kolejne dwa trafienia padły po akcjach z gatunku „kopiuj-wklej”. Przy strzale Zofii Dubiel bramkarka gospodyń sparowała piłkę do boku, lecz pierwsza przy futbolówce zameldowała się Alicja Materek. W 35. minucie autorka trafienia przymierzyła z pola karnego, interweniująca Hanna Buchta zgodnie z bramkarskimi prawidłami sparowała piłkę, ale i tym razem zabrakło asekuracji koleżanek. Gol Dominiki Grabowskiej był zwykłą formalnością.
Przed sezonem powszechna była wiedza o znaczących ubytkach w bielskiej ofensywie, tymczasem dość często chwalone za grę obronną w poprzednich rozgrywkach „rekordzistki”, w tej materii wydawały się zaskakująco zdezorganizowane, jako całość, jako zespół.
Po przerwie podopieczne Mateusza Żebrowskiego starały się pojedynczymi zrywami nękać warszawską defensywę. Uprzykrzały życie rywalkom m.in. A. Posiewka, Katarzyna Jaszek, czy Nikola Dębińska, ale to było za mało na obronny - wcale nie bezbłędny - blok Legii. Po akcji bliźniaczej do pierwszego trafienia w meczu rezultat spotkania ustaliła Amelia Przybylska.
Czas powinien być sprzymierzeńcem Bielszczanek, którym potrzeba wkomponowania nowych zawodniczek w zespole, w tym wracającej po kilkutygodniowej przerwie Abigail Sowy. Rzecz jednak w tym, że tego komfortu sztab szkoleniowy nie ma zbyt wiele, już za tydzień wizyta w Łęcznej.
TP/foto: PP
Rekord Bielsko-Biała – Legia Ladies Warszawa 1:4 (1:3)
0:1 Nestorowicz (9. min.)
1:1 Sokołowska (12. min., samobójczy)
1:2 Materek (19. min.)
1:3 Grabowska (35. min.)
1:4 Przybylska (90. min.)
Rekord: Buchta – Kawulka, Glinka, Janku, Niesłańczyk (80. Sowa), Sikora (72. Dębińska), Dereń, Krzyżanowska (72. Seyeon), Skrok, Posiewka (76. Grzechnik), Jaszek (72. Madejczyk)
najbliższy mecz
poprzedni mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała