Futsal

GI Malepszy Leszno – Rekord Bielsko-Biała 1:4 (1:3)

Bielszczanie w półfinale MP, górą futsalowa jakość i doświadczenie.

 

Leszczynianie żądni odrobienia start z pierwszego meczu w Bielsku-Białej (1:3) natarli od startu na gości z takim impetem, wręcz furią…, jakby miało nie być jutra. W kierunku bielskiej bramki sunął atak za atakiem, a ponieważ biało-zieloni starali się odpowiadać tym samym, kibice na trybunach „Trapezu” otrzymali na wskroś ofensywne widowisko. Przy tak intensywnej wymianie ciosów, ktoś musiał otrzymać pierwsze, poważne uderzenie. Daniel Gallego znalazł ścieżkę między Grzegorzem HaraburdąMiguelem Kenji, po minięciu których zmusił Michała Kałużę do kapitulacji. Taki napór gospodarzy trwał jeszcze chwil kilka, po czym miejscowi zaczęli zwalniać tempo, pojawiły się pierwsze symptomy zmęczenia. Ich konsekwencją były błędy. Akurat wyrównującemu trafieniu Kacpra Pawlusa futsalowcy GI Malepszy nie byli w stanie zapobiec. Pivot Rekordu nie tylko zademonstrował świetne panowanie nad piłką, to jeszcze zaprezentował świetną technikę strzału, z dystansu pokonując golkipera miejscowych. Kolejne dwa gole Leszczynianie poniekąd sprezentowali „rekordzistom”. Poprzeczne podanie na połowie rywali przechwycił Guilherme Kadu, po czym Brazylijczyk położył na parkiecie Antiego Koivumaeki, na finał lokując piłkę w bramce. Dwie minuty później gracze Tomasza Trznadla tak bardzo śpieszyli się z rozegraniem rzutu wolnego na własnej części boiska, że oddali piłkę Mikołajowi Zastawnikowi. „Rekordzista” natychmiastowym podaniem obsłużył M. Kenji, który uderzeniem z pierwszej piłki podwyższył prowadzenie gości.

 

Początkowe minuty drugiej partii bliźniaczo przypominały otwarcie spotkania. Gospodarze ponownie natarli na Bielszczan, tylko tym razem animusz i energia wyczerpały się znacznie szybciej. Może, może, może… Gdyby 22. minucie Rajmund Siecla nie chybił stuprocentowej okazji, wówczas Leszczynianie zostaliby „podpięci do prądu”. Tymczasem światło nadziei zgasił miejscowym Edgar Varela, perfekcyjnie wykonując rzut wolny z ok. 8-9-ciu metrów. Piłka po uderzeniu Portugalczyka przemierzyła drogę do bramki z prędkością światła. Trzy minuty później w dogodnej sytuacji Martin Doša trafił z bliska w bramkarza. Próbował szkoleniowiec gospodarzy odwrócić losy i wynik spotkania grą piątką w polu, z „lotnym” Adrianem Skrzypkiem. Jednakże podopieczni Jesusa Lopeza Garcii byli niemal bezbłędni w defensywie, a jeśli przytrafiła się jakaś „usterka”, natychmiast wkraczał do akcji M. Kałuża. W każdym razie, to „rekordzistom” było o wiele bliżej do skorygowania wyniku. W 35. minucie K. Pawlus trafił z bliska wprost w A. Koivumaeki. Uderzając spod własnej bramki Franco Spellanzon trafił w słupek (36. Min.), a Pawłowi Budniakowi (39. min.) do trafienia zabrakło kilkunastu centymetrów.

 

Czasu na regenerację „rekordziści” nie będą mieć zbyt wiele, już w środę ( godz. 18:00) podejmą przy Startowej w pierwszym spotkaniu 1/2 finału przemyski Texom Eurobus.

 

TP/foto: SzB

 

GI Malepszy LesznoRekord Bielsko-Biała 1:4 (1:3) 

1:0 Gallego (8. min.)

1:1 Pawlus (13. min.)

1:2 Kadu (15. min.)

1:3 Kenji (18. min.)

1:4 Varela (24. min., z rzutu wolnego)

Rekord: Kałuża – Gustavo Henrique, Zastawnik, Budniak, Pawlus, Varela, Spellanzon, Kadu, Marek, Kenji, Doša, Haraburda, Krzempek, Florek

 

 

 

najbliższy mecz

FUTSAL
13.05.2026 / środa / godz. 18:00/
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała
FAZA PLAY-OFF - PÓŁFINAŁ - MECZ 1
vs
Rekord Bielsko-Biała
TEXOM Eurobus Przemyśl

poprzedni mecz

FUTSAL
09.05.2026 / sobota / godz. 18:30
FAZA PLAY-OFF - ĆWIERĆFINAŁ - MECZ 2
1 : 4