Puchar jest nasz!!!
Może to mylna teza, ale gospodarze na wstępie spotkania wyglądali na bardzo pewnych siebie, po korzystnym rezultacie w Bielsku-Białej (4:3). Początkowa faza, to taka trochę niekontrolowana ofensywa z obu stron. Michała Kałużę sprawdzili - strzałem z bliska Gabriel Rinaldin (3. min.) oraz Pedrinho (5. min.), który przegrał w sytuacji oko w oko z bramkarzem Rekordu. W tzw. międzyczasie, po drugiej stronie, dyspozycję Roberto Gozi’ego „przetestowali” Martin Doša z Mikołajem Zastawnikiem. Tego co wydarzyło się w trakcie kilkunastu sekund szóstej minuty nie mógł zakładać, przewidzieć. Po doskonałym dograniu z autu M. Zastawnika golkipera i obronę gospodarzy zaskoczył trafieniem z bliska Paweł Budniak. Rozstrojeni utratą gola Lubawianie nie w porę zareagowali na kontratak Kacpra Pawlusa z Guilherme Kadu, który finezyjnie zdemontował obronę miejscowych. W bardzo krótkim czasie role w rewanżowym meczu finałowym odwróciły się, to Constract zmuszony został do pogoni „za wynikiem”. Jak wiadomo, pośpiech i nerwy bywają kiepskimi doradcami, toteż gospodarze mimo przejścia do ofensywy częstokroć mylili się. Bielszczanie również nie byli wolni od błędów. Już w 9. minucie meczu na koncie biało-zielonych widniały cztery faule. Kumulacja nastąpiła, gdy w 16. minucie K. Pawlus dał się sprowokować rezerwowym Constraktu. Za niesportowe zachowanie „rekordzista” został ukarany kartką czerwonego koloru.
Przez dwie minuty gry w liczebnym osłabieniu Bielszczanie nie dali się „złamać”, choć bliski trafienia był m.in. Jakub Raszkowski.
Druga część to demonstracja przewagi taktycznej ekipy Jesusa Lopeza Garcii. Bielszczanie umiejętnie wybijali gospodarzy z rytmu gry, de facto nie pozwalając Lubawianom na nabranie rozpędu. Jasne, częste przerwy w grze, operowanie długą piłką przez biało-zielonych, mogło doprowadzić gospodarzy do irytacji, czy wręcz frustracji, ale czyż nie jest to element gry? „Rekordziści” być może nie stworzyli sobie zbyt wielu sytuacji do podwyższenia prowadzenia, ale z determinacją i pełnym zaangażowaniem neutralizowali działania Constraktu na własnej połowie boiska. W każdym razie, ciut więcej pracy w tej fazie spotkania miał golkiper miejscowych, niż M. Kałuża. Eksplozja radości w bielskich szeregach nastąpiła po kolejnym, perfekcyjnie rozegranym aucie. Po podaniu ze stojącej piłki M. Došy genialną „klepkę” w polu bramkowym rozegrali Miguel Kenji z Edgarem Varelą. Na finał Brazylijczyk z włoskim paszportem uderzył nie do obrony!
Sztab szkoleniowy Lubawian zareagował wprowadzeniem na boisko „lotnego” bramkarza - Kacpra Sendlewskiego. Ale i ten fragment liczebnej przewagi rywali biało-zieloni przetrzymali bez strat. Co innego gospodarze, których szeregi opuścił z czerwoną kartką Pedro Pereira, po ataku na M. Došę.
Jak przed rokiem, futsalowcy Rekordu wygrali rewanżową, pucharową potyczkę w Lubawie 3:0, broniąc trofeum. Do siedmiu tytułów mistrzowskich, tyluż Superpucharów Bielszczanie dołożyli siódmy w historii Puchar Polski!!!
Na świętowanie czasu nie jest zbyt wiele…, już w środę (g. 18:00) domowa inauguracja fazy play-off z GI Malepszy Leszno, bilety dostępne m.in. - tutaj.
TP/foto: PP
Constract Lubawa – Rekord Bielsko-Biała 0:3 (0:2)
0:1 Budniak (6. min.)
0:2 Kadu (6. min.)
0:3 Kenji (35. min.)
Rekord: Kałuża – Gustavo Henrique, Budniak, Zastawnik, Pawlus, Doša, Kadu, Varela, Marek, Kenji, Spellanzon, Krzempek, Haraburda, Florek
najbliższy mecz
poprzedni mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała