Jeśli w każdym okresie przygotowawczym ma nastąpić kryzysowy moment, to miejmy nadzieję, że biało-zieloni mają go już za sobą…
Jeśli miał to być najgorszy występ w pierwszej połowie 2025 roku, to niech tak będzie. Muszą to bielszczanie przyjąć z pokorą i wyciągnąć – oby trafne – wnioski. Na prozaiczne pytanie: co zawiodło, najprostsza odpowiedź brzmi – wszystko…
Na porażkę z wiceliderem III ligi, grupy czwartej zanosiło się już od pierwszych minut. Nikt jednak nie przypuszczał wówczas, że biało-zieloni wpadną pod „nowotarski walec”. W 7. minucie Wiktor Kaczorowski obronił trudne, precyzyjne uderzenie zza linii pola karnego. 120 sekund później golkiper Rekordu po społu z Jakubem Rysiem zablokowali dwa strzały oddane z niewielkiej odległości od bielskiej bramki. W 19. minucie nie popisała się defensywa gospodarzy. Nikt nie zablokował strefy, skąd doszło do centry za dalszy słupek, nie przeszkodził w zgraniu piłki w centrum pola karnego, nikt nie uprzedził główkującego Bartosza Kurzeję. Agresywnie, czasami bezpardonowo poczynający sobie w pressingu nowotarżanie niemal całkowicie zaryglowali dostęp do własnego pola karnego. Wobec takiej postawy rywali biało-zieloni długimi fragmentami byli bezradni, łatwi „do rozczytania”. Poza nieznacznie chybiony strzałem Daniela Świderskiego i główki J. Rysia wprost w Macieja Styczulę, nasi zawodnicy nie wykreowali klarowniejszych sytuacji.
Wcale nie lepszy obraz gry „rekordzistów” – niestety – zarysował się po przerwie. Co gorsza, kolejne dwa gole dla Podhala padły w bardzo podobnych okolicznościach. Najkrócej – chyba mają podopieczni Dariusza Ruckiego nowy kłopot, problem z obroną przy stałych fragmentach gry. Goście zamknęli mecz, ustalając rezultat po składnej, szybkiej i kolektywnej akcji, sfinalizowanej strzałem Mateusza Niedziałkowskiego. Wszystko wydarzyło się przy dość pasywnej postawie gospodarzy. Po drugiej stronie… Tylko z kronikarskiego obowiązku odnotowujemy celny strzał Ralfsa Maslovsa i uderzenie Jakuba Kempnego, po którym piłka minęła światło bramki.
Moglibyśmy pocieszać się, iż w zimowym serialu sparingowym Podhale ograło m.in. krakowskiego Hutnika 3:0, czy rozgromiło 6:0 lidera IV ligi śląskiej, rezerwy Rakowa. Ale nie passa, świetna gra oraz wyniki Podhala są przedmiotem zainteresowania „rekordzistów”. Nie są również wytłumaczeniem porażki, po której – to należy uczciwie oddać – nie można biało-zielonym zarzucić tzw. przejścia obok meczu. Ale samo chcieć, nie zawsze znaczy móc…
Pozostała część kadry II-ligowego Rekordu podejmie w sobotnie popołudnie (g. 16:30), na obiekcie w Wapienicy, trzecioligowego beniaminka – Podlesiankę Katowice.
TP/foto: Beskidzka Piłka
Rekord Bielsko-Biała – Podhale Nowy Targ 0:4 (0:1)
0:1 Kurzeja (19. min., głową)
0:2 Seweryn (56. min.)
0:3 Vaclavik (64. min.)
0:4 Niedziałkowski (74. min)
Rekord: Kaczorowski – Walaszek, Kareta, Boczek, Wojciechowski, Nowak, Soszyński, Ryś, Mucha, Kempny, Świderski oraz Żołneczko, Lee Myeong Jin, Maslovs
Beskidzka Piłka.pl (relacja + foto)

najbliższy mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała