Szósty w historii mecz obu zespołów, pierwszy zakończony podziałem punktów.
Nawet jeśli meczowe statystyki oraz tzw. test oka, czyli posiadanie piłki przemawiały za gośćmi niedzielnej rywalizacji, to nie znalazło to potwierdzenia w zdobytych golach. Biało-zielonym brakowało, może nie tyle podbramkowej skuteczności, co dokładności, zimnej kalkulacji i dokładności przy finalizowaniu swoich ataków, ostatniego podania.
„Rekordziści” oddali w kierunku bramki gospodarzy 41 strzałów, tuzin w światło bramki, podczas gdy Sierakowiczanie uderzali 30-krotnie, sześć razy celnie.
Bielszczanie objęli prowadzenie po dwójkowej akcji wracającego na parkiet po wielotygodniowej przerwie Michała Marka z Guilherme Kadu (na zdjęciu) Zagranie piętą pivota - majstersztyk, timing wejścia Brazylijczyka w pole karne oraz strzał - idealne. Kiedy po przerwie wydawało się, iż podwyższenie prowadzenia przez biało-zielonych wisi na włosku, fartownie do remisu doprowadzili gospodarze. Nie sposób ganić Michała Kałużę za próbę włączenia się do ofensywy Rekordu i całkiem niezły strzał z dystansu. Po rykoszecie piłka stała się łatwym łupem dla Jarosława Morykyszki, ale już precyzja „wykopu” bramkarza miejscowych taka ewidentna nie była. Tym większe uznanie dla ukraińskiego golkipera We-Metu.
Chyba zbyt pośpiesznie, zbyt raptownie „rekordziści” chcieli wrócić na prowadzenie, angażując niemal wszystkie siły ludzkie na połowie rywali. W efekcie, po stałym fragmencie naszego zespołu i stracie futsalówki, „zabójczą” kontrę wyprowadzili Dominik Ostrak i Brayan Mera. Co więcej, nieco później w bliźniaczej sytuacji Kostarykanin nieznacznie pomylił się. Na nerwowość w bielskich szeregach trener Jesus Lopez Garcia zareagował prośbą o jednominutową przerwę. Podziałało! Natarcie Pawła Budniaka w pole karne nieprzepisowo powstrzymał faulem Arthur Giacomelli. Sędziowie wskazali na szósty metr. Ich decyzję grający trener We-Metu - Oleksandr Bondar, poddał weryfikacji, prosząc o użycie technologii Video Support. Werdykt pozostał niezmieniony, a „Magic” pewnie wykorzystał rzut karny.
Na finiszu bliscy zmiany rezultatu byli m.in. Edgar Varela i Mikołaj Zastawnik, ale jeszcze bliżej korekty był B. Mera, na sekundy przed końcem spotkania trafiając w poprzeczkę bielskiej bramki.
W późne, środowe popołudnie (godz. 18:00) „rekordziści” będą gospodarzami spotkania z GI Malepszy Leszno, wejściówki dostępne - tutaj.
TP/foto: SzB
We-Met FC Gmina Sierakowice – Rekord Bielsko-Biała 2:2 (0:1)
0:1 Kadu (9. min.)
1:1 Morykyshka (25. min.)
2:1 Mera (32. min.)
2:2 Budniak (34. min., z rzutu karnego)
Rekord: Kałuża – Doša, Kenji, Budniak, Zastawnik, Varela, Kadu, Krzempek, Marek, Pawlus, Wykręt, Haraburda, Florek
najbliższy mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała