Piłka kobiet

Entuzjazm i pokora

Już dla samej relacji Michała Majnusza z rewanżowego półfinału 18-latek Rekordu i Lecha warto przeczytać zapis niedługiej rozmowy ze szkoleniowcem Bielszczanek, które niebawem czeka gra o złoto.

 

Gdybyś zechciał w skrócie zrelacjonować wyjazdowy, „zwycięski” remis 3:3 w półfinałowym rewanżu z poznańskim Lechem UAM…
- Rewanżowe spotkanie w Poznaniu zaczęliśmy najlepiej jak tylko mogliśmy, bo od zdobycia bramki w 2. minucie, totalnie zaskakując rywalki. Strzelona szybko bramka pozwalała nam kontrolować przebieg spotkania, ale niestety trwało to tylko do 30. minuty. Od tego momentu przeżywaliśmy pierwszy, mocny kryzys, których mieliśmy jeszcze kilka w tym meczu. Straciliśmy dwa gole tuż przed przerwą i spotkanie rozpoczęło się „na nowo”. Widząc twarze dziewczyn schodzących na przerwę wiedziałem, że ten kwadrans będzie kluczowy w kontekście zbudowania pewności siebie na drugą połowę. Druga połowa była już grana na „wyniszczenie” do końca. Doprowadziliśmy do remisu po „centrostrzale” Kingi Niesłańczyk i wróciliśmy do gry. Od tego momentu zaczęliśmy być coraz groźniejsi w fazach przejściowych. Niestety po akcji indywidualnej skrzydłowej Lecha straciliśmy bramkę i znowu - na ten moment - mieliśmy stan remisowy w dwumeczu. Żadnej z drużyn nie było to na rękę, ale gołym okiem było widać, że byliśmy bardziej zdeterminowani, chcieliśmy bardziej, chcieliśmy awansować po raz pierwszy do finału i zrobiliśmy to!
W 82. min odbiór „Sikorki”
(Julii Sikory - przyp. TP), zagranie do Natalii Skrok i finalizacja z lewej nogi. Euforia! 3:3, wynik który dał nam awans do finału. Końcowe minuty były bardzo ciężkie dla nas, broniliśmy ofiarnie, z determinacją. Końcówka ciągnęła się niemiłosiernie, tym bardziej że zostało doliczonych siedem minut. W końcu jest - ostatni gwizdek! Mamy to! 

 

Smak rywalizacji w strefie medalowej „rekordzistki” znają od lat ze zmagań futsalowych. Okiem trenera - podstawowe różnice w przypadku futbolu, naturalnie nie licząc całosezonowej, ligowej batalii…
- Nie ma co porównywać tego do siebie. Tak, jak w futsalu jesteśmy praktycznie co roku w najlepszej czwórce, tak na trawie zrobiliśmy to pierwszy raz. Jest to dla nas nowe, ciekawe doświadczenie, ale w pełni zasłużone, gdyż zdajemy sobie sprawę z pracy, jaką wykonaliśmy na przestrzeni kilku lat. 
Dużo dziewczyn ma już zdobycze medalowe w hali, teraz czas na trawę. Sam wspominałem ostatnio w szatni, że pierwszy raz posłucham Mazurka Dąbrowskiego z wysokości ławki trenerskiej na boisku i tej chwili nie mogę się doczekać!

 

Za tydzień finałowe starcie w Ząbkach, skąd taka lokalizacja meczu z Czarnymi Sosnowiec?
- Lokalizacja wynika pewnie z centralnego położenia miejscowości - jak się domyślam. Z tego co pamiętam, to finał w Ząbkach jest już organizowany któryś raz z kolei, zarówno w rozgrywkach kobiecych, jak i męskich.

 

Nastawienie trenera i zespołu przed finałem - wszystko możemy, nic nie musimy?! Czy może jakieś inne motto? 
- Podchodzimy do tego spotkania z entuzjazmem, ale też z pokorą. Pewnie czym bliżej finału, tym więcej różnych emocji w nas będzie. Kluczem będzie kontrola tych emocji.
Na pewno faworytem w starciu z nami będzie zespół z Sosnowca, ale... Lech też takim był. Czarni to mocny zespół, z wieloma znakomitymi zawodniczkami, które mają już doświadczenie z grą na takim etapie. Znamy się bardzo dobrze, bo rywalizujemy w tej samej grupie i wiemy na co stać obie drużyny. Murowanym faworytem są Czarni, ale my... lubimy być postrzegani właśnie w roli „underdoga”. I tak też podejdziemy do tego finału
.

 

TP/foto: SzB

poprzedni mecz

PIŁKA KOBIET
30.05.2026 / sobota / godz. 11:30
ORLEN Ekstraliga - Kolejka 22
2 : 1