„Przekleństwo” doliczonego czasu gry…
Przez nieco ponad pół godziny obie drużyny wyczekiwały, czyhały na popełnienie błędu przez rywali. Nie znaczy to wcale, że bloki obronne Podhala i Rekordu nie były nękane. U gospodarzy brylował Łukasz Seweryn, próbujący zaskoczyć Wiktora Kaczorowskiego w 6. i 29. minucie. W rewanżu bielszczanie odpowiedzieli niewykończonym kontratakiem Jakuba Kempnego z Danielem Świderskim (31. min.) i uderzeniem z dystansu Jana Ciućki, sparowanym przez Macieja Styrczulę. Czy dobry fragment zdekoncentrował „rekordzistów”? Przy długim zagraniu spod linii środkowej Rastislava Vaclavika tzw. linię spalonego w bielskiej obronie złamał J. Kempny, dzięki czemu Piotr Giel znalazł się w sytuacji sam na sam z W. Kaczorowskim. Po golu dla nowotarżan komentatorzy TVP Sport zastanawiali się, czy i jak zareagują obie ekipy na to zdarzenie. Na biało-zielonych utrata gola podziałała deprymująco, natomiast gospodarze poczuli wiatr w żaglach. Na samym finiszu pierwszej odsłony groźnie uderzali w kierunku bielskiej bramki: Adam Chojecki, P. Giel i Jakub Rubiś.
Dziesięć minut otwarcia drugiej partii mogło napawać optymizmem kibiców biało-zielonych. Tuż po wznowieniu Filip Sapiński obsłużył D. Świderskiego w okolice siódmego metra od bramki, lecz strzał napastnika gości zdołał zablokować Marcin Kumorek. Za moment 17-latek sam zdecydował się na oddanie groźnego uderzenia. Po kornerze z 54. minuty bliski popełnienia błędu był golkiper Podhala. I gdy wydawało się, że wyrównanie wyniku wisi na włosku, nowotarżanie przeprowadzili modelową kontrę. Po rajdzie A. Chojeckiego i wycofaniu piłki przed pole bramkowe formalności strzałem z bliska dopełnił Bartosz Kurzeja. Taki obrót spraw spotkał się w trafną reakcją trenera Dariusza Ruckiego, desygnującego na boisko graczy z pełnym zasobem sił. Po szybkim ataku wyprowadzonym przez J. Ciućkę, zmiennicy - Michał Śliwka (dorzut) z Wojciechem Łaskim (uderzenie z powietrza pod poprzeczkę), zademonstrowali efektowną akcję na wagę gola kontaktowego.
Idąc za ciosem, Jakub Ryś silnym uderzeniem sprawdził dyspozycję M. Styrczuli, co spotkało się z rewanżem Marcinho i interwencją W. Kaczorowskiego. Upór i ofensywa bielszczan oraz trenerski „nos” zdawało się, iż przesądzi o końcowym rezultacie, gdy po wrzutce M. Śliwki sekundy wcześniej wprowadzony na boisko Kacper Kasprzak główkował z bliska do bramki. Niestety, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry W. Łaski nie upilnował przed polem karnym A. Chojeckiego, który z impetem wdarł się w „szesnastkę” i strzałem z rykoszetem pokonał bramkarza biało-zielonych.
Przed oczami stanęły obrazy z jesiennych meczów „rekordzistów” z m.in. poznańską Wartą i Hutnikiem Kraków, gdy gubili punkty na samym finiszu. Dobra gra ofensywna, waleczność na przestrzeni całego boiska nie zostały nagrodzone…
TP/foto: PP
Podhale Nowy Targ – Rekord Bielsko-Biała 3:2 (1:0)
1:0 Giel (35. min.)
2:0 Kurzeja (55. min.)
2:1 Łaski (70. min.)
2:2 Kasprzak (85. min., głową)
3:2 Chojecki (90+5. min.)
Rekord: Kaczorowski – Pawłowski (69. Żyrek), Wrona, Sobociński, Kempny, Soszyński (61. Ryś), Ściślak (84. Kasprzak), Ciućka, Tekieli (69. Łaski), Sapiński (61. Śliwka), Świderski