Futsal

Piast Gliwice – Rekord Bielsko-Biała 3:1 (2:0)

Na ósmy Superpuchar przyjdzie „rekordzistom” poczekać…

 

Sporo personalnych zmian po obu stronach, pierwszy, oficjalny mecz sezonu 2025/25 i od razu gra o godne trofeum. Trudno się zatem dziwić nerwowości, niedokładności w grze obu drużyn, które jednak należy pochwalić za dobre tempo i niezłą intensywność w pierwszej połowie meczu. Bielszczanie w swoim stylu próbowali szachować rywali tzw. wysokim pressingiem. Zysków w postaci klarownych okazji może „rekordziści” nie wypracowali, za to nie pozwalali gliwiczanom na rozwinięcie się w ofensywie.

Po kilkuminutowym, boiskowym „klinczu” było jasne, że otwarcie wyniku nastąpić może jedynie w efekcie pierwszego, poważnego błędu jednej z drużyn. Niestety, ten był udziałem biało-zielonych. Przy próbie wyprowadzenia szybkiego ataku piłki nie opanował Mikołaj Zastawnik. Po przechwycie Micuim zaskoczył Michała Kałużę strzałem przy bliższym słupku bramki. Kluczowym momentem dla pierwszej odsłony okazała się żółta kartka dla debiutującego w Rekordzie Kadu. Brazylijczyk już wcześniej został napomniany w ten sposób przez arbitra, a w 12. minucie rozjemca dopatrzył się przewinienia na Breno Bertoline. Werdykt dyskusyjny, kontrowersyjny, ale cóż…, u progu sezonu sędziowie również nie muszą być w najwyższej dyspozycji. Gorzej, że obok karencji zawodnika „rekordziści” stracili bramkę, grając w liczebnym osłabieniu. Z dystansu, przy słupku przymierzył Tomasz Kriezel. Z kilku prób zdobycia gola kontaktowego warto odnotować uderzenie w słupek Franco Spellanzona (na zdjęciu) z 15. minuty.  

 

Po przerwie spotkanie niewiele straciło na atrakcyjności, na emocjach oraz walorach motorycznych. Na jakość zawodów również nie można było narzekać, choć futsalowcy obu zespołów dość oszczędnie dozowali kibicom podbramkowe sytuacje, co wcale nie znaczy, że M. Kałuża i Michał Widuch byli bezrobotni… Obaj mieli po kilka okazji do zademonstrowania aktualnej formy obecnemu na trybunach selekcjonerowi – Błażejowi Korczyńskiemu.

Jak przed pauzą, w drugiej połowie zobaczyliśmy dwa gola. Faktyczny „stempel” na wygranej gliwiczan przystawił bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego, zza linii pola karnego, T. Kriezel, zaliczający w Piaście debiut-marzenie. Natychmiastową reakcją Jesusa Lopeza Garcii było desygnowanie na boisko w bramkarskim trykocie F. Spellanzona. Na korektę rezultatu mieli bielszczanie nieco ponad trzy minuty. Przy „pomyślnych wiatrach” i stuprocentowej skuteczności mogli biało-zieloni doprowadzić nawet do wyrównania, skończyło się na honorowym trafieniu. Po szybkim ataku i precyzyjnej asyście M. Zastawnika celnie do bramki Piasta uderzył F. Spellanzon.

 

Gliwickiemu Piastowi gratulujemy pierwszego w historii klubu Superpucharu. Natomiast „rekordzistom” pozostaje skupienie się, koncentracja na niedzielnej, ligowej inauguracji we Wrocławiu.

 

TP/foto: PM  

 

Piast GliwiceRekord Bielsko-Biała 3:1 (2:0) 

1:0 Micuim (8. min.)

2:0 Kriezel (13. min.)

3:0 Kriezel (36. min., z rzutu wolnego)

3:1 Spellanzon (38. min.)

Rekord: Kałuża – Ivanković, Gustavo Henrique, Krzempek, Kadu, Doša, Spellanzon, Budniak, Zastawnik, Marek, Haraburda, Pawlus, Florek, Ślęzak

 

najbliższy mecz

FUTSAL
31.08.2025 / niedziela / godz. 18:00
FOGO Futsal Ekstraklasa - Kolejka 1
vs
Jaxan Śląsk Wrocław
Rekord Bielsko-Biała

poprzedni mecz

FUTSAL
27.08.2025 / środa / godz. 19:10/
ul. Sienkiewicza 3, Świecie
Superpuchar Polski
3 : 1