Siłą woli, wiarą i „chciejstwem” bielszczanie przełamali domową niemoc…
To była pierwsza wygrana „rekordzistów” od 8 czerwca ubr., od szczęśliwego, trzecioligowego finału sezonu z Górnikiem Polkowice. Od tego momentu w swoim do mu przy Startowej, już na II-ligowym poziomie – remisowali lub przegrywali. Tym razem biało-zieloni zaznali uśmiech fortuny w doliczonym czasie gry z KKS 1925 Kalisz.
Już w pierwszym kwadransie podopieczni Dariusza Ruckiego zasygnalizowali ogromną wolę zwycięstwa, niemal nie schodząc z połowy gości. Kaliszanie wytrzymali napór biało-zielonych, z czasem coraz częściej zagrażając bielskiej defensywie. W 19. minucie uderzenie Bartłomieja Putno sparował na korner Konrad Kareta. W najmniej spodziewanym momencie środkowi obrońcy KKS-u popełnili kardynalny błąd, koncentrując pełną uwagę na Danielu Świderskim, nie na piłce… Ta trafiła pod nogi Mateusza Klichowicza, który popędził w kierunku bramki, efektownie pokonując podcinką Macieja Krakowiaka. Gospodarze byli bliscy pójścia za ciosem, lecz defensorzy z Kalisza umiejętnie blokowali strzały Jana Ciućki i Tomasza Nowaka. W 34. minucie rzut rożny dla Rekordu mógł mieć opłakane skutki dla gospodarzy. Po zderzeniu dwóch bielszczan w „szesnastce” goście ruszyli z kontrą czterech na… jednego! Finalnie skórę uratował Wiktor Kaczorowski, broniąc w sytuacji sam na sam z Nestorem Gordillo oraz przy dobitce B. Putno.
Do końca pierwszej części żadna ze stron nie wykreowała równie klarownej okazji, acz do ostatniego gwizdka sędziego działo się pod obu bramkami.
W drugą połowę lepiej i z większą determinacji weszli przyjezdni, korzystając na rozluźnieniu w bielskich szeregach. Miejsce i przestrzeń oraz czas do oddania celnego uderzenia zza linii pola karnego znalazł Patryk Banasiak. Strzał z ponad 20-metrowej odległości okazał się nie do obrony dla W. Kaczorowskiego. Strata gola na 1:1 podziała deprymująco na „rekordzistów”. Chaotyczna, nerwowa i niedokładna gra nie sprzyjała ani widowisku, ani tym bardziej ponownemu objęciu prowadzenia. Szczęściem głowy w tej „wybijance” nie stracili T. Nowak z Piotrem Wyrobą, starając się porządkować grę gospodarzy. Jednak wszelkie próby strzeleckie pełzły na niczym. I tak do samego początku doliczonego czasu gry. Po faulu na Hubercie Żyrku gospodarze zyskali rzut wolny z boku pola karnego, a po dośrodkowaniu M. Klichowicza niemal niewidoczny w spotkaniu D. Świderski zademonstrował klasę i jakość najskuteczniejszego snajpera bielskiego zespołu i całej ligi.
W środowe popołudnie (g. 17:00) „rekordziści” odrobią zaległość, podejmując rezerwy Zagłębia Lubin.
TP/foto: PM
Rekord Bielsko-Biała – KKS 1925 Kalisz 2:1 (1:0)
1:0 Klichowicz (23. min.)
1:1 Banasiak (51. min.)
2:1 Świderski (90+1. min.)
Rekord: Kaczorowski – Walaszek (73. Żyrek), Kareta, Wrona, Pańkowski (73. Maslovs), Nowak, Wyroba, Ciućka, Kempny, Klichowicz (90. Wojciechowski), Świderski (90. Bojdys)
Zapis pomeczowej konferencji prasowej Rekord TV:

najbliższy mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała
poprzedni mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała