Futsal

Rekord Bielsko-Biała – Legia Warszawa 3:4 (1:2)

Niemiła niespodzianka…

 

Ekipa ze stolicy potwierdziła przy Startowej dobrą dyspozycję z początkowej fazy rewanżowej części sezonu. Tyle, że identycznym bilansem - trzech wygranych i jednej porażki - legitymowali się przed środowym spotkaniem „rekordziści”. Co więcej, w niedzielnej konfrontacji ligowej w Świeciu, wygranej 4:0, biało-zieloni zaprezentowali się co najmniej przyzwoicie. Można było spodziewać się kontynuacji, tymczasem…

 

W pierwszej części goście byli zespołem lepszym, skuteczniejszym, przede wszystkim w działaniach obronnych. „Legioniści” nie popełniali w defensywie tylu błędów, co gospodarze. Przy akcji dającej prowadzenie przyjezdnym Bielszczanie dali się zaskoczyć prostym rozwiązaniem rywali w ofensywie. Daleki wyrzut Tomasza Warszawskiego, zgranie z narożnika boiska Hugo Cardoso Alvesa i celny strzał z bliska Oskara Szczepańskiego, wg takiego schematu Legia rozegrała pierwszą z bramkowych akcji. Niespełna dwie minuty później stołeczny zespół był bardzo bliski podwyższenia prowadzenia. Po podaniu Erica Sylli z odległości jednego, może półtora metra od bramki w poprzeczkę uderzył Lele!

Po stracie piłki Henri Alamikkotervo do sytuacji sam na sam z bramkarzem popędził Miguel Kenji (na zdjęciu). Brazylijczyk przywitał się golem z bielską publicznością, w swoim debiutanckim występie przy Startowej. Teraz już pójdzie, pomyślał niejeden z bielskich kibiców. Tymczasem zimny prysznic spadł na głowy, gdy po spóźnionym wyjściu przed pole karne Michała Kałuży, bramkarza ubiegł O. Szczepański, trafiając nomen omen głową. Mający spore kłopoty z dokładnością, z organizacją własnej gry Bielszczanie znów zmuszeni byli do odrabiania strat. I mimo słabej dyspozycji zespołu, bliscy trafienia byli Kadu (13. min.) i Kacper Pawlus (18. min.), w obu przypadkach piłka zatrzymała się na słupku!

 

Plan na drugą partię mógł tylko jeden - szczelna defensywa i przede wszystkim pełne zaangażowanie w ataku. Ale już w 34. sekundzie drugiej połowy w bielskich trybach pojawił się piach. Przypadkowym strzałem zza linii pola karnego Kadu zaskoczył… M. Kałużę. Bielszczanie nie zwiesili głów, bowiem dokładnie minutę później po kornerze, precyzyjnym strzałem z półwoleja, popisał się Mikołaj Zastawnik. I o ile gra „rekordzistów” w ataku miała po przerwie więcej jakości, to błędów w obronie nie potrafili uniknąć. W podbramkowym zamieszaniu z 26. minuty E. Sylla zdołał trącić piłkę do Lele, który tym razem nie spudłował. Frontalny atak gospodarzy przyniósł jedynie kontaktowego gola, po asyście Franco Spellanzona dublet skompletował M. Kenji. Bliski doprowadzenia do wyrównania był w 31. minucie M. Zastawnik, ale na przeszkodzie znów stanęło „aluminium”. Ostatnie sekwencje spotkania minęły pod znakiem permanentnego ataku pozycyjnego naszego zespołu, od 36. minuty również z „lotnym” bramkarze. Jednak warszawski blok obronny, w którym pierwszoplanowe role odegrali Mykyta MozheikoLuca Priori, spisał się bez zarzutu. Swoje dołożył również w bramce niezawodny T. Warszawski. Tak wyrazistych postaci w bielskich szeregach zabrakło.

 

PS. Nieprzerwanie od 16-stu lat, po raz 550-ty w roli kierownika bielskiej drużyny, zasiadł na ławce Krzysztof Burnecki - szacunek i uznanie!

 

TP/foto: PM

 

Rekord Bielsko-BiałaLegia Warszawa 3:4 (1:2) 

0:1 Szczepański (4. min.)

1:1 Kenji (10. min.)

1:2 Szczepański (11. min.)

1:3 Kadu (20. min., samobójczy)

2:3 Zastawnik (21. min.)

2:4 Lele (26. min.)

3:4 Kenji (29. min.)

Rekord: Kałuża – Doša, Spellanzon, Krzempek, Kadu, Gustavo Henrique, Kenji, Haraburda, Zastawnik, Pawlus, Marek, Wykręt, Wiertelorz, Florek

 

 

najbliższy mecz

FUTSAL
22.02.2026 / niedziela / godz. 18:00
FOGO Futsal Ekstraklasa - Kolejka 21
vs
KS Constract Lubawa
Rekord Bielsko-Biała

poprzedni mecz

FUTSAL
18.02.2026 / środa / godz. 18:00/
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała
FOGO Futsal Ekstraklasa - Kolejka 20
3 : 4