Są takie absencje, których nie sposób uniknąć.
Wymuszoną aktualnym stanem zdrowia przerwę w grze Michała Marka wykorzystaliśmy na krótką pogawędkę z pivotem biało-zielonych.
Trochę nietypowa sytuacja „rekordzistów” w lidze, odwieczny faworyt, bezspornie najbardziej utytułowany klub, ale zanosi się na to, że do dalszej części sezonu biało-zieloni podejdą z dawno niewidzianej pozycji - „underdoga”…
- To prawda. Przed sezonem w klubie doszło do wielu zmian personalnych i drużyna potrzebuje czasu, by znów funkcjonować tak, jak w najlepszych latach. Mamy jednak świadomość, że system rozgrywek z fazą play-off daje nam realną szansę dalszej walki o medale. Dlatego skupiamy się na cierpliwej, konsekwentnej pracy i robimy wszystko, aby w decydującej fazie sezonu być w jak najwyższej formie oraz sprawić jeszcze niejedną niespodziankę. Zdajemy sobie sprawę, że zakończenie sezonu zasadniczego na miejscach czwartym, piątym komplikuje drogę do finału, ale jeśli chcemy walczyć o mistrzostwo Polski, i tak musimy pokonać najmocniejsze drużyny w lidze – niezależnie od tego, czy stanie się to w półfinale, czy w finale. Takie mecze trzeba wygrywać, jeśli myśli się o pierwszym miejscu.
Spójrzmy na rozgrywki z perspektywy Twojego, nastoletniego, ligowego doświadczenia. Wyjąwszy dominującą - na ten moment - rolę lidera z Przemyśla i zdecydowanego outsidera z Chorzowa określenie, iż każdy może ograć każdego, wcale nie jest frazesem?
- Ten sezon pokazuje, że w lidze nie ma już słabych drużyn i do każdego meczu trzeba podchodzić na sto procent. To dowód na to, jak bardzo rozwinęła się liga i jak wyrównał się poziom zespołów. Pojawiło się wielu jakościowych obcokrajowców, którzy znacząco podnieśli siłę drużyn, wcześniej często spisywanych na straty. Taki stan rzeczy bardzo cieszy – im więcej dobrych zespołów, tym wyższy poziom ligi w Polsce. Mecze są ciekawsze dla kibiców, a to pomaga w promocji tej dyscypliny.
Kończąc, zaznaczmy że Twoja absencja w ostatnich meczach nie jest pochodną nagłego zdarzenia. Bez wchodzenia w detale, nieobecność trzeba będzie liczyć w: dniach, tygodniach, czy miesiącach?
- Tak, był to wcześniej zaplanowany zabieg i wszystko przebiegło pomyślnie. Teraz przyszedł czas na odpoczynek i pełne wygojenie. Na pewno do końca miesiąca nie pojawię się jeszcze na parkiecie, a decyzja dotycząca dokładnego terminu powrotu będzie zależała od lekarzy.
TP/foto: PM
najbliższy mecz
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała