Futsal

Pan Kierownik!

W ligowym meczu z warszawską Legią Krzysztof Burnecki zasiadł na ławce rezerwowych po raz 550, w roli kierownika futsalowej drużyny bielskiego Rekordu.

 

To szesnaście lat nieprzerwanej (!) pracy przy zespole m.in. siedmiokrotnych mistrzów Polski, obejmującej nie tylko oficjalne spotkania ligowe, pucharowe, czy na europejskich arenach. To również niemal codzienna opieka nad biało-zielonymi, łączona z pracą zawodową o całkiem innym charakterze. O wielu przymiotach kierownika „rekordzistów” można byłoby długo rozprawiać, ale zanim oddamy głos K. Burneckiemu jedno musimy oddać - uosobienie solidności i rzetelności.

 

Pamiętasz lub nie, ale parę lat temu w wywiadzie użyłeś takiej frazy, cytuję: Tak jak sobie siedziałem niedawno na barcelońskim turnieju Main Round, na ławce rezerwowych w słynnej Palau Blaugrana wypełnionej kilku tysiącami dopingujących, śpiewających przez 40 minut meczu kibiców, przyszła mi do głowy taka refleksja – jestem tu, jest tutaj Rekord Bielsko-Biała…. Ten Rekord, który dwukrotnie spadał z ekstraklasy, ten który mozolnie odbudowywał się. Tam, na tej ławce, poczułem wielką dumę i przede wszystkim zaszczyt.

Czy od tego momentu sprzed niespełna ośmiu lat wydarzyło się coś dla Ciebie istotniejszego, ważniejszego?

 

- Ten mecz z Barcą do teraz mocno tkwi w mojej świadomości. Wiesz jak to jest, gdy do czegoś wielkiego docierasz po raz pierwszy, albo coś dzieje się po raz pierwszy w twoim życiu. My wtedy po raz pierwszy sięgnęliśmy niemal dachu wieżowca. To była wielka radość i duma. Jasne, później przeżyłem z „rekordzistami” również wiele wspaniałych chwil. Były kolejne tytuły, mistrzostwa, krajowe puchary oraz starty w Lidze Mistrzów, jak choćby niedawne, również udane w Brukseli i na Majorce. Ale tamten wieczór w Barcelonie, pomny wcześniejszych lat spędzonych w Rekordzie, silnie ukorzenił się w mojej pamięci.

Może ze względu na wiek, na liczbę meczów, kolejno mijających sezonów, mniejszą wagę - co nie znaczy małą - przywiązuję do detalicznych rezultatów, a większą do zdarzeń o naprawdę istotnym znaczeniu. Dlatego za taki kolejny, ważny i całkiem „świeży” moment uważam oddanie do użytku naszej nowej hali. Doskonale pamiętam nasz stary obiekt, w którym spędziliśmy tyle długich lat, miejsce naszych sportowych upadków i wzlotów. Tym bardziej doceniam to przedsięwzięcie finansowo-inwestycyjne, którego podjął się prezes Janusz Szymura. A jeszcze przy okazji uroczystości otwarcia ten mecz… Wprawdzie nieoficjalny, pokazowy z kadrą PZPN-u, ale to także było przeżycie sporego kalibru. Z kim nie rozmawiam, wszyscy doceniają, podziwiają, wręcz „cmokają” nad nowym domem Rekordu.

 

Nie trzeba być wybitnym matematykiem, aby wyliczyć, iż Twój mecz „numer 600” powinien przypaść na kolejny sezon, rozgrywki 2026/27

 

- Daj Boże! Jeśli tylko zdrowie dopisze, czemu nie? To tyle czasu wokół meczów i treningów, tyle przemierzonych kilometrów… Zdrowie, jakby to banalnie nie brzmiało, jest w tym wszystkim najważniejsze. Generalnie, cenię sobie w życiu stabilizację. Kto mnie zna, potwierdzi. Lubię robić coś, co czuję, a tak jest z wypełnianiem mojej funkcji przy zespole. Niezmiennie sprawia mi to satysfakcję. No i jeszcze jeden istotny fakt w kontekście przyszłości, o której wspomniałeś. Mam nadzieję, że ludzie w klubie są ze mnie zadowoleni i będą chcieli dalszej współpracy.

 

TP/foto: PM

najbliższy mecz

FUTSAL
28.02.2026 / sobota / godz. 19:00/
ul. Startowa 13, 43-300 Bielsko-Biała
FOGO Futsal Ekstraklasa - Kolejka 22
vs
Rekord Bielsko-Biała
AZS UŚ Katowice

poprzedni mecz

FUTSAL
22.02.2026 / niedziela / godz. 18:00
FOGO Futsal Ekstraklasa - Kolejka 21
2 : 1