Mamy podejrzenie graniczące z pewnością, takiej niedzieli w 31-letniej historii klubu z Cygańskiego Lasu jeszcze nie było.
Trzy razy na drugim miejscu, w jeden dzień
Drugą lokatę w prestiżowym, halowym turnieju – III Memoriale Marcina Biskupa, zajęli oldboje Rekordu. Trwające równolegle Akademickie Mistrzostwa Polski w futsalu pań, zawodniczki Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego, których skład oparty jest na „rekordzistkach”, zwieńczyły srebrem. W finale (2:0) lepsze okazały się studentki-futsalistki AZS UAM Poznań. I wreszcie trzydniowa rywalizacja w Świeciu, finały Młodzieżowych Mistrzostw Polski w futsalu, w kategorii do lat 19-stu. W ścisłym finale zmagań doszło do powtórki ubiegłorocznego finału, z Mielca. Po bezbramkowym remisie o zwycięstwie w starciu Constraktu z Rekordem zdecydował konkurs rzutów karnych. W nich skuteczniejsi (4:2) okazali się gracze z Lubawy, bielszczanom przypadły srebrne medale i tytuł wicemistrzów Polski.
Trzy drugie miejsca zdobyte jednego dnia… Głos oddajemy kilku głównym postaciom czempionatu 19-latków.
Mówią szkoleniowcy…
Andrea Bucciol (trener): - Gdyby mi ktoś przed wyjazdem do Świecia powiedział, że wrócimy ze srebrem – wziąłbym w ciemno. Ale już po całym turnieju, szczególnie po finale, wydaje mi się, ten medal ma trochę gorzki smak. Uważam, ze zagraliśmy bardzo dobry mecz z Contraktem. Powoli rozkręcaliśmy się w tym turnieju, mieliśmy słabsze momenty, ale szliśmy do góry, z kulminacją w finale, w którym na pewno nie byliśmy gorsi od rywali. „Top-forma” przyszła w momencie, w którym należało. Szkoda tylko, że Lubawa miała w bramce Huberta Zadrogę (śmiech). Wybronił kilka świetnych sytuacji w trakcie finału, ale karne…, wiadomo – loteria.
Dziękuję chłopakom za zaangażowanie i serce włożone w grę. Dziękuję Szymonowi Niemczykowi za wsparcie trenerskie i organizacyjne. Podziękowania również dla sześciu chłopaków, dla których był to ostatni – ze względu na wiek – udział w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski. Ponad połowa pozostaje w kategorii U-19, więc jest na kim budować nową drużynę.
Szymon Niemczyk (II trener): - Ciekawy i emocjonujący turniej za nami! Wicemistrzostwo Polski dzisiaj nas „boli”, ale „jutro” je docenimy. Nasza drużyna z meczu na mecz rozkręcała się i napędzała. Przyjemnie było na to patrzeć z bliska, zawodnicy w zasadzie nie potrzebowali dodatkowej motywacji, bardzo chcieli wygrać ten turniej i myślę, że było to widoczne. W niektórych momentach oczywiście zabrakło futsalowej jakości, czy precyzji, ale serducho i walka były z każdym meczem coraz większe! A sam finał, cóż... Wiedzieliśmy, że w konkursie rzutów karnych mamy mniejsze szanse na zwycięstwo, biorąc pod uwagę naszą skuteczność w tym elemencie, we wcześniejszych meczach oraz postać golkipera Constraktu, który został nie tylko najlepszym bramkarzem turnieju, ale również MVP! Dlatego za wszelką cenę chcieliśmy wygrać w regulaminowym czasie gry - na pewno stworzyliśmy znacznie więcej sytuacji do zdobycia bramki w finale, niż rywale. Ale niestety taka jest piłka, że liczy się tylko to co wpadnie do „sieci”. Stąd spory niedosyt, ponieważ nie przegraliśmy żadnego meczu w całym turnieju, a mimo to zajęliśmy drugie miejsce. Natomiast nasi finałowi rywale po dwóch meczach eliminacyjnych byli na ostatnim miejscu i istniało duże ryzyko, że nie wyjdą nawet z grupy, a zostali mistrzami Polski! Kolejna, ciekawa, futsalowa historia została napisana w Świeciu.
Mówią zawodnicy….
Radosław Górkiewicz (kapitan drużyny): - Jestem zadowolony z turnieju i postawy mojej drużyny. Zostawiliśmy mnóstwo zdrowia i serca na parkiecie. Oczywiście, mamy mały niedosyt, ale mimo wszystko udało nam się zagrać w finale i zdobyć tytuł wicemistrza. W finale odczuwaliśmy zmęczenie i rozegrane wcześniej mecze, ale mimo wszystko walczyliśmy, ile mieliśmy sił w nogach. Zostawiliśmy tam na boisku serducha. Dziękuję całej drużynie za zaangażowanie i walkę do samego końca. Brawo Rekord!
PS. Byliśmy bardzo zgraną drużyną i mocno się wspieraliśmy.
Kacper Pawlus (pivot): - Jestem zadowolony z drużyny, z determinacji pokazanej na boisku i z walki w każdym meczu, do ostatniej minuty. Karne to loteria, niestety tym razem Lubawa była lepsza.
Jakub Florek (bramkarz): - Zagraliśmy dobry turniej, z trudnymi rywalami w grupie oraz fazie pucharowej. Możemy być dumni z tego jak graliśmy, a najbardziej z naszego zaangażowania. W finale nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji, ale Lubawa także miała swoje okazje, więc remis jest sprawiedliwy, a rzuty karne wygrała drużyna, która lepiej opanowała emocje oraz pokonała zmęczenie.
TP

najbliższy mecz
poprzedni mecz
ul. Jaworzańska 116, 43-300 Bielsko-Biała