Plan wykonany, cele spełnione

 

Trzecia pozycja na koniec sezonu to najlepsza lokata juniorów Rekordu w historii występów w najwyższej klasie rozgrywkowej na Śląsku.

Zamiast konwencjonalnego podsumowania, na zasadzie: pytanie-odpowiedź, kilka tez związanych z udanym sezonem rekordzistów” rozwija ich szkoleniowiec – Piotr Kuś.

Miało być miejsce na podium – jest trzecie!

- Po rundzie jesiennej wydawało się, że będzie o to bardzo trudno. Po prostu zakładałem, liczyłem się ze znacznymi ubytkami w składzie, z trwałym rozbratem z Damianem Hilbrychtem (na zdjęciu poniżej), Jasiem Dudkiem, Tomkiem Gąsiorem i Kamilem Surmiakiem. Tymczasem okazało się, że te absencje nie były aż tak odczuwalne, jak sądziłem. Ci, którzy „stali w kolejce” dali mimo wszystko dobrą jakość. Choć nie powiem, był moment, w którym nasza pozycja była zachwiana. To było dwadzieścia minut meczu przedostatniej kolejki w Tychach, kiedy przegrywaliśmy 0:2. Ostatecznie wygraliśmy 3:2, ale przez ten moment nasza pozycja, na którą pracowaliśmy przez cały sezon stanęła pod znakiem zapytania. Przy zachowaniu właściwych proporcji, to było coś takiego, jak u naszych futsalowców w meczu z Gattą (śmiech).

Miało być sto strzelonych goli, jest 112

- Tylko się z tego cieszyć! Potencjał „do przodu” jest w zespole bardzo duży. Mikołaj Franusik, Artur Różycki i Mateusz Madzia we trzech zdobyli ponad 50 goli, a przecież nadal będą juniorami w przyszłym sezonie. No, chyba że przebiją się do drużyny seniorskiej? Ale też dołączy do naszej ekipy z grona juniorów młodszych Daniel Krzempek, zatem siła ognia – była, jest i pozostanie. Martwi natomiast trochę ilość straconych goli – 51. Powiem tych zdobytych sto, gdzieś, na czymś musiało się odbić. Ale mistrzowskiego tytułu z takimi stratami się nie zdobywa. Chyba trener za mało zadbał o właściwe rozłożenie akcentów w grze zespołu. Nie od rzeczy będzie wspomnieć w tym kontekście o kilku poważnych kontuzjach wśród defensorów.

Nowa dostawa seniorów-ligowców – dostarczona

- Największy powód do zadowolenia. Hilbrycht z Dudkiem „wgryźli się” do seniorskiego grania u trzecioligowców. Szkoda tylko, że gdzieś zniknął, zagubił się w akcji Tomek Franusik, który na początku zbierał sporo pochwał, choć nie grał na swojej nominalnej pozycji. Ale sądzę, że tak Tomek, jak również inni, otrzymają następne okazje do wykazania się. No i futsalowcy – Kamil Surmiak (na zdjęciu poniżej) z Tomkiem Gąsiorem! Nie ukrywam, że troszkę maczałem palce w tym, że obaj znaleźli się w kręgu zainteresowań trenera Andrzeja Szłapy. Tyle, że moim zamysłem było, aby obaj obywali się i ogrywali w seniorskim środowisku. Tymczasem rzeczywistość okazała się jeszcze lepsza.

Co się nie udało?

- Nie wzięliśmy wiosną rewanżu na Podbeskidziu. Jesienią przegraliśmy u siebie 0:2, w drugiej rundzie ulegliśmy rywalom po dramatycznym spotkaniu 1:2. Nie udało się również przejść przez całe rozgrywki w dobrym zdrowiu. Ciężkich urazów, wynikających z ferworu, nie brakowało. Najmocniej na dystansie sezonu ucierpieli Marcel Kucharski i Dominik Urbaczewski, poważnych kontuzji doznali nasi środkowi obrońcy – Damian Kubica i Marek Heller, a Janek Dudek przeszedł wstrząs mózgu. Nie udało się także uchronić trenera Szymona Niemczyka od nieustannego słuchania tych samych, starych historii, czyli mojej gadaniny z gatunku – „odgrzewanych kotletów”. I kto wie, czy nadal nie będzie słuchał tego samego…

TP/foto: PM