Zagasić ogień Skry

Z ośmiu dotychczasowych spotkań Rekordu ze Skrą najczęściej notowanym rezultatem był remis.

Czterokrotnie dochodziło do podziału punktów między obu ekipami, trzy zwycięstwa widnieją na koncie biało-zielonych, jedną wygraną odnotowali „skrzacy”. Różnie układały się losy tych meczów na przestrzeni czterech lat, ale wspólnym dla nich mianownikiem był jeden fakt – nigdy nie były to nudne spotkania. Natomiast bez wątpienia najbardziej zaskakujący przebieg miała pierwsza z potyczek, z 10 maja 2014 roku, ze stadionu przy Loretańskiej. Oba zespoły plasowały się wówczas w ścisłej czołówce tzw. grupy mistrzowskiej III ligi śląsko-opolskiej, częstochowianie nawet wówczas jej przewodzili. Zgoła niespodziewanie trzy punkty, po efektownej wygranej 4:1, pojechały wtedy do Bielska-Białej. Jak się na finał okazało największym beneficjentami tamtego rezultatu okazali się gracze Nadwiślana Góra, którzy skądinąd solidnie zapracowali wtedy na promocję do II ligi. Jak na dynamikę i tempo wydarzeń w krajowym futbolu śmiało można napisać – to już historia. Nowsze dzieje, te z ubiegłego sezonu, przyniosły dwa identyczne remisy „rekordzistów” z częstochowianami – 1:1.

Zmagania bieżących rozgrywek obie drużyny rozpoczęły z wysokiego „C”. Podopieczni Jakuba Dziółki pewnie rozgromili rezerwy legnickiej Miedzi 4:0. Malkontenci zwrócą uwagę na bardzo młody wiek graczy zespołu gości tamtego spotkania. To argument dość łatwy do obalenia, gdy wziąć pod uwagę, iż ekipa Skry jest w stanie ciągłego zgrywania. W kadrze Skry pojawiło się pięciu nowych ludzi, choć akurat w przypadku Marcina Kowalskiego (z Polonii Poraj) i Eryka Krupy (z krośnieńskich Karpat) mowa raczej o powrocie na Stolzle Arenę. Dołączywszy do tego duetu Roberta Brzęczka (z Błękitnych Stargard) i Krzysztofa Naporę (ze Świtu Nowy Dwór Mazowiecki) oraz mając na uwadze niepoślednie umiejętności Daniela Rumina i Damiana Nowaka, trzeba wyraźnie stwierdzić – siła rażenia Skry robi wrażenie.

Kluczem do gry „rekordzistów” będzie zatem uniknięcie tego ognia. Najlepszym na to sposobem (bo nie zakładamy „stawiania autobusu” w polu karnym) jest przeniesienie ciężaru gry na połowę gości sobotniego spotkania. Ofensywa, atak, to ten element, w którym podopieczni Piotra Jaroszka czują się naprawdę dobrze i swobodnie. I wcale nie odwołujemy się w tym przypadku do środowego pogromu pucharowego w Łodygowicach, a raczej do meczu otwarcia sezonu w Gorzowie Wielkopolskim. I nawet nie tak trzy gole zdobyte na boisku groźnego beniaminka, jak okazje stwarzane przez biało-zielonych dają podstawę do optymizmu. Nie należy przypuszczać, aby defensywa Skry popełniła tak wiele błędów jak obrońcy Stilonu, ale nie ma w tej lidze, nie ma w ogóle piłkarzy nieomylnych. Trzeba tylko te pomyłki umiejętnie wykorzystać. Jedynym co niepokoi przed meczem z częstochowianami, ale także w dalszej perspektywie czasowej, to stan zdrowia kontuzjowanych graczy Rekordu. Mateusza Waliczka nie zobaczymy na zielonej murawie przez wiele długich miesięcy, Marka Sobika przez parę tygodni. Najwcześniej ujrzymy na boisku Dawida Hałata – za kilka dni, ale raczej nie w najbliższym meczu.

TP/foto: PM

III liga, gr. 3 – 2. kolejka (12.08.2017 r., sobota)

(15:00) Miedź II Legnica – Polonia Głubczyce

(16:00) Falubaz Zielona Góra – Gwarek Tarnowskie Góry

(17:00) Rekord Bielsko-Biała – Skra Częstochowa

(17:00) Pniówek Pawłowice – Piast Żmigród

(17:00) Górnik II Zabrze – Zagłębie II Lubin

(17:00) Ruch Zdzieszowice – BKS Stal Bielsko-Biała

(17:00) Stal Brzeg – Unia Turza Śląska

(17:00) Lechia Dzierżoniów – 1. KS Ślęza Wrocław

(18:00) KGHM ZANAM Polkowice – Stilon Gorzów Wlkp.