Zwolennik gry zrównoważonej

 

Zapraszamy do lektury wywiadu z Piotrem Jaroszkiem, od kilkunastu dni szkoleniowcem seniorskiej ekipy futbolistów Rekordu.

Pierwsza reakcja na propozycję objęcia trzecioligowców?

- Jakiś rodzaj radości, satysfakcji z tego, że zostałem doceniony przez prezesa Janusza Szymurę,…. chyba tyle.

Wiedzę o zespole miałeś z perspektywy grup młodzieżowych i jako rywal z boiska z niedawnego meczu pucharowego jeszcze w roli zawodnika GKS-u Radziechowy-Wieprz, jaką miałeś opinię o drużynie przed jej objęciem?

- Bardzo pozytywną, wyraźnie mówiły o tym – tabela i poszczególne wyniki w lidze. Wiedziałem, że jest to mocny zespół. Zresztą co tu dużo mówić, wielu z tych chłopaków znam nie od wczoraj. Z kilku grałem jeszcze w czwartoligowym Rekordzie, Kamila Żołnę znam od lat z czasów jego gry na Żywiecczyźnie, a młodzież przewija się non-stop przez naszą SMS. Ta znajomość ludzi jest na pewno dużym plusem na starcie mojej pracy. Ale też nie wszystkich znam w równym stopniu, z niektórymi nie miałem wcześniej żadnej styczności. Dlatego będę chciał przez kilka-, kilkanaście najbliższych dni każdemu poświęcić choćby parę minut czasu na indywidualną rozmowę. Ot tak, żeby bliżej się poznać, pogadać na przykład o pracy zawodowej itp. A na sprawdzian potencjału sportowego mamy czas w najbliższych tygodniach oraz w lidze. Na pewno wiem, że dobrą cechą naszych zawodników jest ich uniwersalizm.

Rekord 2017, a Rekord sprzed czterech lat, z którym wywalczyłeś awans do III ligi…

- Zostało parę koneksji personalnych, wyjąwszy bramkarzy, niemal ten sam blok obronny. Jest to atut, chłopcy są ze sobą zgrani. Różnice, podobieństwa? Jeszcze zbyt krótko patrzę na drużynę z innej perspektywy, jeszcze trudno o porównania. Banalnie odpowiedziałbym, że każda drużyna jest inna, ale na sensowne porównania potrzeba czasu. Ale z pewnością ten aktualny zespół na swoją wartość, jakby nie było – gra w wyższej lidze. A to o jakie miejsca gra od lat wskazuje, że jest to po prostu lepszy zespół od tego naszego, który wywalczył awans. Widzę to choćby po bardzo młodych wówczas Mateuszu Gaudynie i Michale Bojdysie – zrobili postęp, są lepszymi piłkarzami.

Wspomnijmy o letnich przygotowaniach, meczowo od razu z górnej półki i o wysoką stawkę.

- Do pierwszego meczu o punkty mamy cztery tygodnie, które spędzimy na własnych obiektach, nigdzie nie wyjeżdżamy, jeśli nie liczyć sparingów, które mamy ustalone. Na pewno po dwutygodniowy urlopach popracujemy nad motoryką, no i nad zgraniem, gdyż tego nigdy dość. Niczego więcej, nic mądrzejszego się w tym zakresie w letnich przygotowaniach nie wymyśli. A ich cel jest klarowny – wykrystalizować podstawową jedenastkę na mecz ze Stilonem.

GKS Bełchatów – wygramy, będzie radość, w przypadku porażki nikt nikomu głowy nie urwie…

- Jasne, że można tak postawić sprawę, ale uważam, że zawsze trzeba stawiać przed sobą wysokie cele. Jakby to nie zabrzmiało, ale ten mecz będzie historycznym w dziejach klubu. Na swój sposób ten skład „rekordzistów” po trosze tworzy historię, pierwszy raz zagramy tak wysoko w Pucharze Polski. Akurat jest sportowo tzw. martwy sezon, pewnie przyjdzie więc na nasz stadion trochę więcej kibiców, jest zatem świetna okazja pokazać się z dobrej strony, a może i wygrać?! Szanujemy mocnego rywala, ale to jest piłka, tu wszystko jest możliwe. GKS Bełchatów to firma, ale pamiętajmy, że gra tylko o jedno piętro wyżej od nas. Oczywiście, znacznie dalej od nas są w letnich przygotowaniach, ale nie ma w nas strachu z tego powodu. Wszystko jest w naszych głowach i nogach

Wybiegając myślą nieco dalej w przód, jaki futbol chciałbyś, aby prezentował „Jaroszkowy” Rekord?

- Jestem zwolennikiem gry zrównoważonej, choć mam swoje preferencje. Uwielbiam oglądać zespoły grające w piłkę, a nie tylko kopiące w nią. Lubię patrzeć na grę drużyn organizujących i budujących swoje akcje w przemyślany sposób, od defensywy. Chciałbym, aby Rekord potrafił właśnie grać i budować od tyłu, i żeby podobało się to ludziom, i aby było widowiskowo. Nie interesuje mnie granie według zasady kopnij-biegnij.

Cel na rundę, na sezon?

- Jeszcze nieokreślony. To wyjdzie dopiero po kilku ligowych kolejkach. Na razie wolę mówić o oczekiwaniach, a sprowadzają się one do tego, że sama gra będzie chłopakom sprawiać przyjemność, a zespół będzie realizować nasze – szkoleniowców – założenia. Chcemy też dawać szansę naszym młodym piłkarzom, wychowankom klubu. Może ktoś z nich pójdzie ślady i „wyskoczy” niczym Alan Czerwiński? Mamy dużo czasu, sezon jest długi i mnóstwo meczów do rozegrania, więc trudno już dziś o precyzowanie celów. Dziś jest za wcześnie na jasne deklaracje.  

A co z futsalem Panie trenerze, z II-ligowymi rezerwami, ze wsparciem dla Piotra Szymury przy zespole U-20?

- Z drugą ligą na razie – pas, to byłoby nie do pogodzenia. Natomiast w grudniu, kiedy trzecioligowcy kończyć będą okres roztrenowania …Jest taki pomysł, rozmawialiśmy o tym z Piotrkiem Szymurą, żeby pozostać przy wypróbowanych, dobrych wzorcach z ostatnich dwóch lat przy futsalowej ekipie 20-latków. Ale już prowadzenie drużyny U-16 raczej odpada. Czas ich eliminacji i ewentualnego startu w finałach jest zbieżny z zimowym okresem przygotowawczym trzecioligowych seniorów. Nie zmienia to faktu, że futsal był i jest bliski mojemu sercu, a niedawno uzyskana licencja trenerska jest ważna jeszcze przez trzy lata…(śmiech)

Co z czynną grą w piłkę Piotra Jaroszka…?

- …. Są propozycje (śmiech). Chciałbym jeszcze gdzieś pograć, mam jeszcze wystarczająco dużo sił i zdrowia, by temu podołać. Najłatwiej byłoby to chyba pogodzić z naszym zespołem beniaminka A-klasy? Zobaczymy…

TP/foto: PM