Pocztówka z wakacji – cz. 5

To był szczególnie istotny wyjazd dla „rekordzistek”-futbolistek.

Po przeobrażeniach personalnych w kadrze II-ligowego zespołu kobiet, w tym także po zmianie na stanowisku trenera biało-zielonych, tygodniowy pobyt w Kępnie miał bardzo istotne znaczenie. Było to bowiem pierwsze zgrupowanie naszego zespołu w odmienionym zestawie personalnym i pod wodzą nowego trenera – Marcina Trzebuniaka, z którym rozmawiamy o pobycie bielszczanek w Wielkopolsce, w kilku jego aspektach.

Jak liczną siłą wybraliście się do Kępna i nad czym na miejscu pracowaliście?

- To była grupa 23-ech dziewcząt, w tym gronie: trzy bramkarki, trzy zawodniczki, które trafiły do nas z Goczałkowic-Zdroju oraz będąca w trakcie pozyskiwania do naszego klubu Ania Chóras z częstochowskiego Gola. A pracowaliśmy głównie nad nową organizacją naszej gry, zarówno w obronie jak i w ataku, nad nowinkami taktycznymi, no i siłą rzeczy nad motoryką. Najwięcej czasu poświęciliśmy na kwestie taktyczne, nad tym w jakim sposób chcemy grać w lidze. Z oczywistych względów nie zdradzę jednak szczegółów.

Treningową monotonię zawsze urozmaicają gry kontrolne….

- No i nie udało nam się zrealizować naszych pierwotnych planów, nie doszły do skutku zakładane spotkania z ekipami z Częstochowy i z Myszkowa. Za to w ubiegły piątek rozegraliśmy cenny sparing z pierwszoligowym ULKS Bogdańczowice, z którym jeszcze kilak sezonów wstecz „rekordzistki” rywalizowały na jednym poziomie rozgrywkowym. Rozegraliśmy trzy półgodzinne tercje i wygraliśmy to spotkanie 4:2. Dwa gole strzeliła Kasia Moskała, a po jednym zdobyły – Wiktoria Gabzdyl i testowana przez nas zawodniczka. To był bardzo pożyteczny i pozytywny dla nas sprawdzian. Nic bardziej nie cieszy trenera, niż fakt przełożenia treningowej pracy na grę z realnym rywalem. Dziewczęta wzięły sobie do serc i głów wszystkie nasze wcześniejsze zamysły i przełożyły to na boisko. Gole w tym meczu padały niczym z treningowych ćwiczeń. To cieszy!

Obóz miał jeszcze jeden ważny aspekt, nazwijmy go poznawczo-integracyjnym…

- Cieszę się, że tak szybko doszło do naszego wyjazdu na zgrupowanie. Od niedawna jestem trenerem w Rekordzie i niemal na wstępie mojej pracy zyskałem możliwość spędzenia wielu godzin z zespołem. Lepszej okazji do wzajemnego poznania nie można było sobie wyobrazić. W mojej opinii obie strony zdały ten tygodniowy test „na szóstkę”. Tych kilka dni spędzonych w Kępnie dobrze rokuje na przyszłość, dziewczyny poznały mnie i na odwrót. O minionym tygodniu mogę mówić wyłącznie w superlatywach i z nadzieją oczekiwać na przyszłość.

TP