To nie był zmarnowany rok

 

O już zakończonym sezonie trzecioligowej drużyny „rekordzistek” rozmawiamy z jej trenerem – Markiem Pieseckim.

Dwa remisy w dziewięciu meczach rundy rewanżowej, jakby nie spojrzeć to nieszczególny bilans …

- Ze statystycznego punktu widzenia powodów do dumy, ani chwały – nie ma. Ale z tym się liczyliśmy, gdy po niezłej jesieni kilka dziewczyn zasilił szeregi naszej drugoligowej kadry. Zabrakło trzonu drużyny, który jak powiedziałem – trafił na wyższy poziom ligowy. Zabrakło też trochę takiego zwykłego, a potrzebnego w sporcie szczęścia. Z wyjątkiem zdecydowanie przegranych meczów z ekipami z Rybnika i Istebnej, tych kilka goli i punktów nam uciekło, jak choćby w konfrontacjach z drużynami z Tychów czy z Knurowa.

Jakieś specjalne odczucia po zakończonej, trzecioligowej wiośnie?

- Żal tych kilku niezdobytych punktów, tych których tak mnie, jak i zespołowi, brakuje w tabeli. Tak to bywa, gdy „ucieka” w meczu jeden, drugi gol, tracisz punkty, a z zespołu uchodzi jego duch. Równocześnie umyka taka normalna i jakże potrzebna radość z grania i trenowania. Najkrócej mówiąc, zabrakło choćby małego sukcesu. Natomiast radością i optymizmem napawa mnie systematyczny postęp czyniony przez kilka dziewcząt. W tym długim procesie szkolenia w sposób dla mnie bardzo widoczny rozwinęły się. Nie zawsze demonstrowały to w meczach ligowych, ale już w codziennej pracy treningowej było to dla mnie łatwo dostrzegalne. Po tym względem to nie był zmarnowany rok!

A dalsze losy zespołu rezerw?

- Na razie jesteśmy w trakcie roztrenowania. Na tym najprawdopodobniej ta formuła się zakończy. To nie moje kompetencje, ani zakres działania, ale chyba będzie tak, iż większa cześć naszej kadry dołączy do naszego drugoligowego składu. Natomiast młodsze zawodniczki trafią do klubowej drużyny młodzieżowej, o której już wcześniej wypowiadał się trener Tomasz Skowroński. Ale format tych rozgrywek nie jest jeszcze znany.

TP/foto: PM

III liga kobiet, gr. śląska – 2 – TABELA